Cena
Do testów dostałem najwyżej pozycjonowany model De’Longhi Eletta Ultra ECAM470.85.MB, który w chwili tworzenia tego materiału kosztował 4699 zł, a kupisz go aktualnie w MediaExpert.
Nie ma co ukrywać – to potężna kwota, za którą bez problemu kupisz flagowego smartfona albo porządnego laptopa.
Czy to dużo jak na ciśnieniowy ekspres automatyczny? Biorąc pod uwagę jakość wykonania klasy premium i dwa niezależne systemy do spieniania mleka, cena mocno się broni.
Najlepsze ekspresy automatyczne kosztują swoje, a ten sprzęt celuje w najwyższą półkę i absolutnie się z tym nie kryje.
A teraz sprawdźmy, czy możliwości tego ekspresu uzasadniają jego cenę.
Budowa
Zacznijmy od tego, jak ten sprzęt prezentuje się na żywo, bo nikt nie chce postawić sobie w kuchni brzydkiego kawałka plastiku.

Muszę przyznać, że Eletta Ultra prezentuje się bardzo elegancko. Minimalistyczna bryła ocieka metalem i krzyczy, że masz do czynienia z produktem z górnej półki.
Nic tu nie trzeszczy, a spasowanie elementów to absolutnie górna półka.

Pod maską siedzą topowe podzespoły.
Mamy tu stalowy młynek z 13-stopniową regulacją i pompę bijącą pod ciśnieniem 19 barów, co zwiastuje potężną ekstrakcję.
W zestawie z maszyną dostajesz również świetnie wyposażony pakiet akcesoriów.

Na start producent dorzuca dyszę do gorącej wody, miarkę, pędzelek czyszczący, filtr zmiękczający wodę, tester paskowy do pomiaru twardości wody, tabletki do czyszczenia oraz odkamieniacz.
I tu pojawia się genialny patent – te wszystkie drobne akcesoria możesz ukryć w dedykowanym, otwieranym schowku na samej górze obudowy.
Wszystko ma swoje miejsce i nic nie wala się bezwiednie po szufladach.

Choć muszę zaznaczyć, że mój egzemplarz testowy otrzymałem jedynie z testem paskowym do pomiaru twardości wody oraz tabletkami czyszczącymi.
Najważniejszym dodatkiem są tu jednak dwie niezależne karafki do mleka.
Pierwsza z nich to LatteCrema Hot, zaprojektowana z myślą o klasycznych kawach mlecznych na ciepło.

Druga, z wyraźnym oznaczeniem LatteCrema Cool, posiada osobny obieg i służy do perfekcyjnego spieniania mleka na zimno.
Obie karafki wykonano wzorowo, a ich przepinanie we froncie ekspresu jest banalnie proste. Co więcej, możesz bez problemu wrzucić je do zmywarki.

Musisz wziąć pod uwagę, że ekspres ma 45,5 centymetra głębokości. Polecam wymierzyć dostępne miejsce, aby nie było problemu z umiejscowieniem sprzętu.
Druga sprawa, że nie są to wcale przesadzone gabaryty na tle innych flagowców z tej kategorii.

Do tego inżynierowie pomyśleli o wygodzie. Potężny zbiornik na wodę (1,8 litra) wyciągasz od frontu, co stanowi wygodne, ergonomiczne rozwiązanie, realnie oszczędzające przestrzeń.

Podobnie jest z tacką ociekową, w której umiejętnie schowano wyjmowany pojemnik na fusy.

Sterowanie
A jak z obsługą? Prawdziwa bajka. Na froncie wita nas wielki, 4,3-calowy ekran dotykowy, który śmiga jak ekran w drogim flagowcu.

Z poziomu panelu ustawisz aż cztery niezależne profile użytkowników (oraz jeden dodatkowy „familijny”).
Rano odpalasz swój profil, na którym masz podpięty własny awatar, i sprzęt robi ulubioną kawę bez żmudnego klikania w menu.

Producent mocno chwali się technologią Bean Adapt. Deklarujesz na ekranie rodzaj ziaren (100% Arabica czy z domieszką Robusty) i stopień ich wypalenia, a maszyna sama kalibruje grubość mielenia, dawkę kawy i temperaturę parzenia.
Nie tracisz czasu na zgadywanki i nie marnujesz pierwszych szotów na testy.

Totalnym hitem jest dla mnie jednak Silent Technology. Ekspres obudowano na tyle skutecznie, że pracuje o 65% ciszej niż standardowe modele.
Poranne mielenie ziaren na pewno nie postawi na nogi całej rodziny.

Masz też do dyspozycji aplikację My Coffee Lounge, gdzie sprawdzisz statystyki i wyklikasz swój napój prosto z kanapy, ale szczerze?
Przy tak dobrej obsłudze za pomocą wbudowanego ekranu w ogóle jej nie potrzebowałem.

Praktyczne testy
No dobra, a jaka kawa rzeczywiście wychodzi spod tego ekspresu? Przepuściłem przez tę maszynę świetne ziarna, żeby sprawdzić wszystkie kluczowe (dla mnie) tryby.
A jest z czego wybierać, bo ten ekspres nie tylko przygotuje dwie kawy naraz, ale też w menu zaszyto ponad 50 receptur, ładnie pogrupowanych w kategorie takie jak „Gorące i kremowe” czy „Zimne i orzeźwiające”.

Espresso
Zaczynamy od absolutnej podstawy. Jeśli ekspres nie potrafi zrobić porządnego espresso, to nie ma sensu iść dalej.

Jak poradziła sobie Eletta? Bardzo dobrze. Precyzyjny młynek z systemem Tubeless, który ogranicza pozostawanie zmielonej kawy wewnątrz, pozwala jej sprawnie przygotować porcję świeżo zmielonych ziaren.
Do filiżanki trafia gęsty, intensywny napar o głębokiej, ciemnej barwie i konsystencji przypominającej lekki syrop. Już sam wygląd espresso mocno zaostrza apetyt.

Na powierzchni tworzy się gruba, piękna crema o apetycznym, orzechowym odcieniu. Jest trwała i długo utrzymuje się na powierzchni, a po wypiciu pozostawia charakterystyczne ślady na ściankach filiżanki.

Jeszcze lepiej wypada sam smak. Nie ma tu mowy o nieprzyjemnej kwaśności wynikającej z niedoparzenia. Espresso jest intensywne, zbalansowane i ma głęboki, wyrazisty charakter, dzięki czemu świetnie oddaje to, czego oczekujemy od małej czarnej.
To po prostu bardzo dobre espresso – takie, które bez problemu powinno zadowolić nawet wybrednego fana kawy.
Americano
W kwestii Americano wielu producentów idzie na totalną łatwiznę. Zamiast zmienić sposób przygotowania napoju, po prostu przepuszczają więcej wody przez ten sam krążek kawy. Efekt? Dłuższa kawa, ale też więcej goryczy i mniej przyjemny profil smakowy.

Tutaj Włosi odrobili lekcję. Eletta odpowiednio dobiera parametry ekstrakcji, dzięki czemu większa objętość napoju nie odbywa się kosztem jego smaku.

W filiżance ląduje znacznie lżejszy i bardziej subtelny napar, który mimo większej ilości wody zachowuje wyrazisty aromat oraz kawowy charakter. Nie jest rozwodniony ani pozbawiony głębi.

To świetny wybór do pracy, gdy zamiast wypić espresso na dwa łyki, masz ochotę sączyć kawę przez dłuższy czas.
Cappuccino
Przechodzimy do przepisu z mlekiem. Wpinamy z przodu czarną karafkę LatteCrema Hot, a maszyna błyskawicznie rozpoznaje akcesorium, podświetlając profil na czerwono.

Ekspres pobiera mleko, podgrzewa je i spienia w gładką, aksamitną mikropianę. Co ważne, bardzo dobrze radzi sobie również z napojami roślinnymi, więc nie ograniczy Cię wyłącznie do klasycznego mleka krowiego.

Nie uświadczysz tutaj wielkich, nieestetycznych bąbelków powietrza, charakterystycznych dla tanich spieniaczy za kilkadziesiąt złotych. Zamiast tego powstaje drobna i jednolita pianka, która płynnie łączy się z kawą, tworząc przyjemną, kremową konsystencję.

Na pochwałę zasługuje również wygląd gotowego napoju. Warstwy są wyraźnie zaznaczone, crema ładnie odcina się od mlecznej pianki, a całość prezentuje się bardzo apetycznie.

To cappuccino, które nie tylko świetnie wygląda, ale przede wszystkim zachowuje właściwe proporcje między intensywnością kawy a delikatnością mleka.
Latte Macchiato
Latte Macchiato to klasyka, która szczególnie efektownie prezentuje się w wysokim szkle.

Eletta potrafi tutaj stworzyć kawowy spektakl – wyraźnie oddzielone mleko, espresso i puszysta pianka układają się w trzy charakterystyczne warstwy.

Na dole znajduje się gorące mleko, w środku intensywne espresso, a całość wieńczy lekka, kremowa pianka. Kontrast między poszczególnymi elementami robi wrażenie, choć tym razem nie udało się zachować idealnej separacji – środkowa warstwa odrobinę się zmieszała.

Na szczęście smak wynagradza ten drobny mankament. Espresso pozostaje wyraziste, a mleko przyjemnie je zaokrągla, tworząc kremowy, harmonijny napój. Latte jest łagodne, ale nie pozbawione kawowych nut, dzięki czemu bardzo przyjemnie się je pije.
W mojej ocenie De’Longhi Eletta Ultra to jeden z najlepszych ekspresów do kawy latte.
Iced Latte Macchiato
W kolejnym teście zdjąłem karafkę do gorących kaw mlecznych i zastąpiłem ją białą LatteCrema Cool, przeznaczoną do napojów na zimno.

Eletta od razu rozpoznaje zmianę, sygnalizując ją niebieskim podświetleniem. I właśnie tutaj pokazuje jedną ze swoich ciekawszych możliwości – potrafi spienić mleko na zimno, korzystając z osobnego obiegu.

W ten sposób powstaje puszysta, chłodna pianka, która bardzo dobrze łączy się z kawą i lodem. Espresso pozostaje wyczuwalne, ale mleko łagodzi jego intensywność, tworząc harmonijne połączenie z przyjemnie chłodnym finiszem.

W gorące dni taki Iced Latte Macchiato może szybko stać się jednym z ulubionych napojów. Masz wyrazistą kawę, zimne mleko, piankę i lód – a wszystko przygotujesz bez blendera i dodatkowego sprzętu.

Cold Brew
W typowych, tanich automatach „kawa na zimno” polega na tym, że maszyna perfidnie leje gorący napar prosto na kostki lodu w szklance.

Lód błyskawicznie się topi, następuje szok termiczny, a kawa staje się rozwodniona i traci swój smak.

Eletta Ultra korzysta z dedykowanej technologii Cold Extraction, czyli ekstrakcji w znacznie niższej temperaturze, odpowiednio dostosowanej do przygotowywania zimnych napojów.

W przypadku Cold Brew różnica jest wyraźna. Lód topi się znacznie wolniej, a kawa zachowuje pełnię smaku zamiast rozcieńczać się już na etapie przygotowania.
W filiżance otrzymujesz mocną, skoncentrowaną kawę o pełnym smaku i charakterystycznym dla Cold Brew profilu. Zdecydowanie czuć, że nie jest to zwykła gorąca kawa schłodzona lodem.
Czyszczenie
Nikt nie lubi czyścić ekspresów. I tutaj inżynierowie De’Longhi również zabłysnęli genialnymi patentami.
Dzięki wspomnianemu wcześniej schowkowi na obudowie, narzędzia masz zawsze pod ręką i wiesz, gdzie ich szukać.
Mycie systemu mlecznego też nie jest irytujące. Maszyna sama dba o swój stan po każdym użyciu karafki.

Przekręcasz dedykowane pokrętło, a system przepłukuje przewody gorącą wodą i parą, odwalając brudną robotę za Ciebie.
Blok zaparzający wyciągasz jednym prostym ruchem (wystarczy zdjąć zbiornik na wodę) i myjesz pod bieżącą wodą.

Jedynym mankamentem jest frontowa tacka ociekowa. Sprzęt zużywa sporo wody na autoczyszczenie przy włączaniu i wyłączaniu, więc tackę musisz opróżniać dość często.

Fusy natomiast lądują w specjalnym pojemniczku wewnątrz tacki – po prostu go wyciągasz i wyrzucasz zawartość do śmieci… albo wykorzystujesz jako nawóz bądź peeling do ciała, bo takie zadziwiające zastosowanie mogą mieć kawowe fusy.

Podsumowanie
Czas na werdykt. Czy warto zainwestować w ekspres De’Longhi Eletta Ultra?
Jeżeli pijesz głównie czarną, sypaną kawę i nie zależy Ci na innowacjach, odpuść. Kupisz sobie znacznie tańszy sprzęt i też będziesz zadowolony.

Ale jeśli jesteś prawdziwym kawoszem, latem ciągle siedzisz z Iced Latte w kawiarniach, a od sprzętu wymagasz topowej wydajności – ta maszyna pozamiatała konkurencję.

Kultura pracy z Silent Technology, genialny ekran dotykowy i absolutnie wybitny system dwóch karafek mlecznych sprawiają, że korzystanie z Eletty Ultra to czysta przyjemność.
Choć kosztuje dużo, bo to ekspres do 5000 zł, to za te pieniądze otrzymujesz maszynę klasy premium, która nie idzie na absolutnie żadne kompromisy w kwestii smaku i jakości parzonej kawy.

Daj znać w komentarzach, jeśli ten materiał pomógł Ci dokonać wyboru, masz dodatkowe pytanie lub własną opinię.
Do kolejnego testu, cześć!
Materiał reklamowy dla marki De’Longhi, ponieważ redakcja otrzymała zapłatę za wykonanie testu. Opinia o produkcie pozostaje subiektywna.
Ocena De’Longhi Eletta Ultra ECAM470.85.MB:

Odznaczenia De’Longhi Eletta Ultra ECAM470.85.MB:


Komentarze
Wszystkie komentarze są weryfikowane przed publikacją. Zasady gromadzenia, weryfikacji i publikowania komentarzy znajdują się w regulaminie.