Brzmi jak sprzęt kompletny, prawda? Do tej pory roboty myjące były raczej odkurzaczami na mokro… więc pytanie brzmi: czy w końcu mamy sprzęt, który naprawdę potrafi umyć podłogę, a nie tylko ją zmoczyć?
Postanowiłem to sprawdzić w praktyce, w serii wymagających testów z napojami, zabrudzeniami i realnymi wyzwaniami, z jakimi robot musi poradzić sobie w codziennym sprzątaniu. Zobacz, jak X11 OmniCyclone wypadł w tych próbach!
Ceny Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone
Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone to sprzęt z segmentu premium, w momencie testu kosztował ok. 4999 zł, a poniżej znajdziesz linki do aktualnych ofert:
To wysoka półka, ale i obietnica najwyższego poziomu automatyzacji. W tej cenie konkurują z nim m.in. Roborock, MOVA czy Dreame, czyli urządzenia często uznawane za najlepsze roboty sprzątające.

X11 ma jednak asa w rękawie: bezworkową stację OmniCyclone. Nie trzeba wymieniać worków, a system cyklonowy sam separuje kurz i większe zanieczyszczenia. W praktyce oznacza to mniej wydatków eksploatacyjnych i mniej śmieci.
Sprawdźmy wspólnie, jak to urządzenie wypada w praktyce.
Budowa i jakość wykonania
Robot wygląda świetnie – minimalistyczny, ale nowoczesny. Czarna, matowa obudowa z delikatnym połyskiem sensora LiDAR sprawia wrażenie sprzętu klasy premium.

Jeżeli chodzi o wymiary i wagę, prezentują się następująco:
- Średnica: 35 cm.
- Wysokość: ok. 10,4 cm.
- Waga: ok. 4,5 kg.

Na spodzie znajdziesz rolkowy mop OZMO Roller 2.0, który nie tylko obraca się, ale też aktywnie dociska do podłogi, a nie jedynie przeciąga po niej wilgotną ściereczką.

Już przy pierwszym uruchomieniu byłem zaintrygowany nietypowym dźwiękiem, który wydawał robot. Chwilę później zrozumiałem, że to efekt realnego tarcia i nacisku na powierzchnię. I właśnie w tym tkwi sekret, to zupełnie inny poziom skuteczności mycia.
Obok mopa pracuje szczotka główna z systemem samooczyszczania, łącząca gumowe i włosowe elementy w kształcie litery V.

Sprawnie zagarnia drobne zabrudzenia, piasek czy okruszki, a jednocześnie minimalizuje ryzyko plątania włosów. Dla Ciebie oznacza to brak konieczności własnoręcznego oczyszczania tego elementu.
Dopełnieniem jest boczna szczotka, która wymiata kurz spod ścian i kieruje go prosto pod szczotkę centralną. W praktyce daje dokładniejsze sprzątanie w narożnikach i przy listwach przypodłogowych.

Do tego dochodzą cztery napędzane koła (TruePass 4WD).

Faktycznie, robot bez problemu wjeżdżał na progi do 2,4 cm (specjalnie do tego testu przygotowałem sztuczną przeszkodę w łazience).

Trzeba jednak dodać, że ten czarny kolor, choć elegancki, szybko łapie kurz i odciski palców. Już po jednym sprzątaniu widać delikatne zabrudzenia zarówno na stacji, jak i na samym robocie.

Niestety, taki urok czarnych sprzętów – chcą wyglądać luksusowo, ale wymagają odrobiny troski, by nadal tak się prezentować.
Stacja OmniCyclone
Nie da się ukryć, że stacja dokująca X11 OmniCyclone jest spora, choć zdecydowanie nie największa, jaką miałem okazję testować. Za to bez wątpienia należy do grona najbardziej funkcjonalnych.
W środku czeka prawdziwa ciekawostka – system cyklonowego opróżniania, który zamiast tradycyjnego worka wykorzystuje pojemnik samodzielnie separujący zanieczyszczenia. To rozwiązanie, które eliminuje potrzebę kupowania worków i sprawia, że cały proces jest bardziej ekologiczny.

Na plus warto dodać, że mimo ogromnej mocy i całej tej automatyki robot w trakcie pracy jest zaskakująco cichy.
W trybie standardowym generuje około 55 dB, czyli mniej więcej tyle, co spokojna rozmowa. Nawet w trybie turbo nie przekracza 67 dB, więc można normalnie oglądać telewizję czy rozmawiać w tym samym pomieszczeniu. Najgłośniejszy moment to opróżnianie w stacji, hałas sięga około 72 – 74 dB, ale trwa tylko kilkanaście sekund.
Do listy użytecznych funkcji stacji dochodzi automatyczne czyszczenie mopa gorącą wodą o temperaturze 75°C, a następnie suszenie gorącym powietrzem. Po każdym cyklu mopowania robot wraca do bazy, gdzie stacja dokładnie myje rolkę, odsysa brudną wodę i suszy elementy. Wszystko dzieje się całkowicie automatycznie.

W praktyce – pełen komfort. Przez cały tydzień testów nie musiałem nawet dotykać robota. Wystarczyło raz na kilka dni uzupełnić zbiornik z czystą wodą i opróżnić ten z brudną.
Ciekawostką jest też to, że w tym modelu znajdziesz dwa osobne zbiorniki na płyn czyszczący – jeden do codziennych zabrudzeń, a drugi do bardziej wymagających plam, takich jak tłuszcz w kuchni.
Dzięki temu X11 OmniCyclone potrafi dopasować sposób mycia do rodzaju brudu i robi to naprawdę skutecznie. Niestety, ode mnie leci mały minusik za to, że płyny trzeba dokupić osobno. Szkoda, że nie ma ich od razu w zestawie.
Test odkurzania na panelach
Na początek zrobiłem test w salonie, na gładkich panelach. Rozsypałem trochę pokruszonych paluszków, płatków owsianych, czyli rzeczy, które faktycznie pojawiają się w domu.

Już po pierwszym przejeździe było widać, że 19500 Pa mocy ssania to nie jest marketingowa bajka.

X11 OmniCyclone wciągał wszystko z trasy, a przy większych zabrudzeniach automatycznie podkręcał moc, jakby włączał „drugi bieg”.

Efekt? Skuteczność na poziomie 98% – podłoga była czysta, a dzięki technologii TruEdge 3.0 także okolice przy listwach i w narożnikach wyglądały, jakby przejechał je klasyczny odkurzacz.
Test odkurzania na czarnym dywanie
Drugi sprawdzian zrobiłem na czarnym dywanie, bo to najlepszy detektor pozostawionych okruszków. Dlaczego akurat paluszki i płatki owsiane? Bo to jedne z bardziej problematycznych śmieci. Potrafią się przemieszczać po powierzchni, odbijać od szczotki i często zostają na dywanie nawet po kilku przejazdach innych robotów.

Tutaj X11 po pierwszym przejeździe zostawił pojedyncze resztki, ale… wrócił w to samo miejsce i zgarnął wszystko za drugim razem. Na czarnym tle od razu było widać, że nie został ani jeden okruszek.

To właśnie pokazuje, jak bardzo uparta i dokładna jest ta nowa generacja robotów, która nie odpuszcza, dopóki nie skończy zadania.
Test mopowania
No to teraz temat, na który sam czekałem najbardziej – mopowanie. I powiem wprost: tak, to jest rewolucja. Zawsze byłem wyjątkowo surowy w testach mopowania, bo nie biorę jeńców. Jeśli robot świetnie odkurza i faktycznie widać efekty, to wymagam dokładnie tego samego od funkcji mycia podłóg.

Tym razem postanowiłem sprawdzić najtrudniejsze zabrudzenia, z którymi inne roboty po prostu sobie nie radziły. Na podłodze wylądował ciemny sos sojowy (mój ulubiony test na bezradność robotów), ketchup, jogurt, kawa, napój gazowany i nawet sos słodko-kwaśny.

Efekt? Celujący!
Ecovacs X11 OmniCyclone poradził sobie z tym zestawem lepiej, niż się spodziewałem. Widać i słychać, że rolkowy mop OZMO Roller 2.0 to prawdziwy game-changer. Od dawna mówiłem, że dociskany, obracający się wałek to przyszłość robotów mopujących, i właśnie dostałem na to dowód.

Robot nie rozmazuje plam, nie ciągnie ich po całej kuchni, a powierzchnia po kilku sekundach jest czysta i sucha. Co więcej, nie zostawia żadnego zapachu, nawet po sosie sojowym, który potrafił wcześniej „trzymać się” podłogi przez dwa dni.
Dopowiem, że X11 OmniCyclone nie próbuje zrobić wszystkiego za jednym przejazdem. Po wykryciu trudniejszego zabrudzenia wraca do stacji, opłukuje wałek gorącą wodą (75°C) i rusza dalej – świeży, czysty, gotowy na kolejną rundę.

Dodatkowo wałek jest płukany także w trakcie jazdy, co sprawia, że mopowanie odbywa się zawsze czystą powierzchnią. Redukuje to ryzyko rozmazywania nieczystości.

Do tego dochodzi AI Stain Detection, czyli system, który rozpoznaje plamy i sam wydłuża mopowanie w danym miejscu. W praktyce działa to znakomicie. Robot naprawdę „widzi”, gdzie jest brudniej, i reaguje tak, jakby sam wiedział, że chodzi o trudną kuchenną bitwę.
Wreszcie mogę powiedzieć, że mamy robota, który naprawdę myje podłogę, a nie tylko ją „zmoczy dla pozoru”.
Czas pracy i ładowanie
Akumulator 6400 mAh zapewnia nawet 210 minut pracy. W praktyce robot sprzątał ok. 60 m2 bez zająknięcia.

Jeśli bateria spadnie poniżej 15%, system PowerBoost potrafi doładować się w 3 minuty o 6% – wystarczająco, by dokończyć cykl mycia. Pełne ładowanie trwa z kolei nieco ponad 4 godziny.
Aplikacja i sztuczna inteligencja
Proces konfiguracji Ecovacs X11 OmniCyclone wygląda znajomo – klasyka w najlepszym wydaniu. Pobierasz aplikację Ecovacs Home, skanujesz kod QR znajdujący się na robocie, łączysz się z domową siecią Wi-Fi i przeklikujesz kilka podstawowych ustawień.

Całość zajmuje dosłownie kilka minut i jest bezproblemowa nawet dla osób, które po raz pierwszy mają do czynienia z robotem sprzątającym.

Potem przychodzi moment, w którym warto poświęcić 10 – 20 minut na spokojne dostosowanie wszystkiego pod siebie. Idealnie: kubek kawy w ręku, telefon w drugiej i można dopieścić każdy szczegół.

Chociażby ustawić strefy bez mopowania, zaznaczyć dywany, progi, dopasować siłę ssania, poziom nawodnienia mopa czy wybrać kolejność sprzątania pomieszczeń.

Aplikacja daje szerokie możliwości personalizacji, więc jeśli chcesz, by robot działał idealnie pod Twój rytm dnia, warto ten czas zainwestować.

Sama aplikacja ma sporo świetnych pomysłów, których nie widziałem u konkurencji. Interfejs jest czytelny, a mapowanie laserowe 3D robi wrażenie. Robot stworzył dokładną mapę ok. 60 m² w niecałe 5 minut.

Zyskasz też podgląd z kamery, dzięki czemu X11 może pełnić funkcję domowego patrolu. Widzisz, co dzieje się w mieszkaniu, nawet będąc poza domem.

Ale… nie wszystko działa perfekcyjnie. Niestety, po zakończeniu mapowania trzeba sporo rzeczy uzupełnić ręcznie. Robot nie dodaje automatycznie mebli, a do tego nie zawsze rozpoznaje pokoje ani nie nazywa ich zgodnie z przeznaczeniem.
Mam też żal, że aplikacja nie podpowiada nowych funkcji; przydałoby się krótkie wideo lub animacja pokazująca, co nowego wprowadzono i jak to działa.
Kolejny element to AI Agent, czyli sztuczna inteligencja, która ma samodzielnie dobierać parametry sprzątania do pory dnia, rodzaju powierzchni i zabrudzenia.

Brzmi świetnie, ale w praktyce – bywa kapryśny. Podczas testów o godzinie 14:08 uznał, że jest… noc i automatycznie obniżył moc oraz ilość wody, komplikując cały zaplanowany test.
Jeśli chodzi o nawigację i płynność jazdy, robot radzi sobie dobrze, ale nie idealnie. Czasami porusza się z lekką nerwowością, tak jakby prowadził go człowiek w trybie manualnym, a nie w pełni automatyczny algorytm.
Zdarzyło mu się delikatnie odbijać od mebla czy zawinąć się w dywan, na który nie powinien wjeżdżać. Niemniej przypadkowe upadki czy poważniejsze uszczerbki na meblach nie powinny się tu przydarzyć.

W dodatku mam wrażenie, że to kwestia oprogramowania, a nie sprzętu. Gdyby Ecovacs dopracował algorytmy w aktualizacji aplikacji, ten robot mógłby osiągnąć jeszcze wyższy poziom precyzji. I bez tego jest świetnie, lecz te kilka aspektów musiałem wypomnieć.

Co więcej, nowością, na którą wielu czekało, jest obsługa komend głosowych w języku polskim. Do tej pory trzeba było korzystać z angielskiego, co nie każdemu odpowiadało.

Teraz, jeśli lubisz wydawać robotowi polecenia na głos, możesz to robić po polsku – bez nauki dodatkowych fraz w obcym języku. Drobny, lecz bardzo wygodny dodatek, który zdecydowanie poprawia komfort obsługi.
Konserwacja i codzienne użytkowanie
Bezworkowa stacja to nie tylko wygoda, ale też… mniej śmieci. Opróżnianie pojemnika trwa chwilę, a czyszczenie zbiornika na wodę jest intuicyjne. Wszystkie elementy wyjmiesz bez użycia narzędzi. Filtry i szczotki są dobrze oznaczone.

Nie miałem okazji sprawdzić, jak robot radzi sobie z sierścią, ponieważ nie posiadam zwierzaka.
Warto jednak zaznaczyć, że w ostatnich latach większość nowszych modeli robotów sprzątających radzi sobie z tym problemem coraz lepiej. Dlatego jestem przekonany, że i tutaj włosy czy sierść nie stanowiłyby większego wyzwania.
Podsumowanie
Na koniec mogę powiedzieć jedno – to właśnie dla takiego testu czekałem na robota z rolkowym mopem. Chciałem sprawdzić, czy Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone poradzi sobie z najgorszymi zabrudzeniami, jak sos sojowy, ketchup czy kawa, i czy wreszcie będę mógł powiedzieć, że robot zastąpi mi odkurzacz 2w1 oraz tradycyjny mop.
Powiem szczerze – tak, z czystym sumieniem mogę się pod tym podpisać!
Bez wątpienia to sprzęt, który radzi sobie wyśmienicie ze sprzątaniem. Największe wrażenie zrobił na mnie wałek OZMO Roller 2.0 – słychać i widać, że to prawdziwy game-changer. Nie ma mowy o rozmazywaniu plam czy pozostawianiu smug, a podłoga po kilku minutach jest czysta i sucha.
Czy są wady? Tak – oprogramowanie nie zawsze działa tak płynnie, jakbym tego oczekiwał od flagowca. Zdarzały się lekko nerwowe manewry przy meblach. Mam jednak nadzieję, że aktualizacja aplikacji rozwiąże te problemy, bo sam sprzęt ma ogromny potencjał.
Patrząc całościowo, to jeden z najsilniejszych zawodników na rynku, gotowy rywalizować z największymi. Ecovacs pokazuje, że roboty sprzątające mogą być naprawdę samodzielne i skuteczne.
Jestem szczerze ciekaw, w jakim kierunku pójdzie ta technologia dalej, skoro już teraz mamy urządzenie, które w praktyce może zastąpić zarówno odkurzacz, jak i mopa.
Materiał reklamowy dla marki Ecovacs, ponieważ redakcja otrzymała zapłatę za wykonanie testu. Opinia o produkcie pozostaje niezależna i subiektywna.
Ocena Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone:

Odznaczenia Ecovacs Deebot X11 OmniCyclone:

