Jak wybrać trymer do brody?

poradnik zakupowy jak wybrać trymer do brody

Spis treści:

    Jak wybrać trymer do brody, żeby pielęgnacja twarzy odbywała się szybko i komfortowo? Na co zwrócić uwagę, a na co się nie nabrać? Mnóstwo praktycznych wskazówek na ten temat postanowiłem przelać na jedyny w swoim rodzaju poradnik zakupowy o trymerach. Zapraszam!

    Wybór trymera do brody spędza Ci sen z powiek? Zupełnie nie wiesz, na co zwrócić uwagę? Spokojnie, krok po kroku przeanalizuję wszystkie ważne parametry i cechy tych urządzeń.

    Już teraz powiem, a właściwie ostrzegę, że na rynku tego sprzętu jest kilka mocnych przekłamań. Ale wszystkie znam i nie omieszkam o nich wspomnieć, żebyś dobrze wydał swoje pieniądze.

    Ostrza, głowica i system tnący, czyli precyzja pracy trymera

    Od tego należy zacząć. Czego bowiem wymagamy od takiego sprzętu, szczególnie jeżeli jeszcze nie mieliśmy z nim do czynienia? Wyobrażamy sobie łagodny dla naszej skóry, cichutki, poręczny sprzęt, który za jednym zamachem równiuteńko wystylizuje nawet najtwardszy włosek na naszej fizjonomii.

    Rzeczywistość bywa brutalna. Jeżeli wybierzemy za mało precyzyjny trymer, to będziemy musieli z uporem maniaka „kosić” jedno miejsce na policzku czy szyi, żeby uzyskać pożądaną długość i efekt. Do tego dochodzi ryzyko trudniejszej konserwacji ostrzy i stępienia się ich po krótkim czasie.

    Podstawą jest typ ostrzy:

    • Najkorzystniejsze dla brodaczy są ostrza tytanowe, które są praktycznie niezawodne pod każdym względem i szalenie precyzyjne. Odbijają się jednak dość gwałtownie na cenie urządzenia.
    • Zdecydowana większość rynku to trymery ze stalowymi ostrzami (stal szlachetna), które są odporne na korozję. Odznaczają się niezłą trwałością – nie ma co nawet schodzić niżej w tym aspekcie, co potwierdza też ranking trymerów do brody. Producenci dopisują stalowym ostrzom pięknie brzmiące przymiotniki, jak np. „hartowane”, „szlifowane”, ale to najczęściej papka marketingowa.
    • Rzadko spotykanym rodzajem są ostrza ceramiczne. Nie mają wcale takich złych właściwości, ale są kruche, przez co łatwiej je uszkodzić. Wspominam o nich bardziej w ramach ciekawostki, gdyż są niszowe.
    • W każdym przypadku korzystnym wyborem będą zaokrąglone ostrza. Dlaczego? Taki zabieg chroni naszą skórę przed skaleczeniami i podrażnieniami. Bez obaw użyjemy trymera bez nasadki grzebieniowej, a naszej buźce nic się nie stanie. Jak Ferrari wyglądałoby zarysowane, co nie?!

    Spojrzeć musicie na głowicę i system tnący:

    • Zacznę od pewnej rewolucji na rynku trymerów. Chodzi o obrotowy system, który wpływa na wydajność pracy. Sama powierzchnia, która styka się ze skórą, jest też większa. Silniczki obrotowe/rotacyjne w trymerach to niezwykle korzystna opcja. Radzą sobie z mokrą i gęstą brodą, a przy tym są ciche. Druga sprawa, że takich modeli jest bardzo mało. A jak są, to bardzo drogie.
    • Większość mechanizmów tnących opiera się na mikroząbkach/nożykach, na które możemy dodatkowo założyć regulowaną nasadkę głowicową. W przypadku ambitniejszej stylizacji wyboru zresztą nie mamy i posłużymy się dodaną w zestawie nasadką. No i tutaj właściwie ciężko wyczuć klasę sprzętu, ale coś między wersami wyczytamy. Po pierwsze plusem jest funkcja samoostrzenia. Zwykle polega na tym, że ostrza dość subtelnie pocierają się o siebie. Producenci rzadko niestety podają prędkość pracy trymerów, ale zwykle idzie ona w górę wraz z ceną. Przyda się funkcja samooliwienia/samonawilżania, która minimalizuje konieczność konserwacji. Różnicę robią też zastosowane technologie. DualCut od Philipsa zapewnia np. większą liczbę nożyków.
    • Pozostając przy trymerach Philipsa, warto wyróżnić serię OneBlade. Prostokątna powłoka niebywale sunie po naszej twarzy, nie powodując podrażnień (podwójny system ochrony) i równomiernie przycinając zarost. Ciekawostką jest fakt, że skorzystamy z funkcji golenia na gładko, a przecież bliżej temu hybrydowemu urządzeniu jednak do trymera niż klasycznej golarki. Minusem jest jednak konieczność wymieniania OneBlade po kilku miesiącach użytkowania. Producent twierdzi, że trymując 2 razy w tygodniu, po 4 miesiącach będziemy musieli sprawić swojemu trymerowi nowe ostrze. Teraz przypomina mi się moja stara golarka tej firmy. Ponoć jej głowicę trzeba było wymienić po roku – używałem jej 4 lata i dalej goli nieźle, choć mam już nowszy model. Z tym trymerem może jednak nie być w tym aspekcie tak kolorowo, więc konieczność wymiany oceniam na minus.
    • Trymer foliowy? To też możliwe! Mamy więc kolejne zapożyczenie z rynku tradycyjnych golarek. Taka folia najczęściej jest dość elastyczna i dopasowuje się do kształtu twarzy. Rozwiązanie raczej rzadko spotykane, ale czasem skuteczne. Podobne nazewnictwo, które zwykle opisuje ten sam typ, to taśma goląca.
    • Wielokierunkowe przycinanie przyda z kolei się osobom, którym włoski rosną, jak chcą, czyli w różnych kierunkach. Trymowanie pod włos też nie będzie wtedy problemem. Przy okazji zawsze należy wiedzieć, jak przycinać brodę trymerem. Technik i porad jest sporo.
    • Pewnym bajerem jest tryb Turbo. Nie przepadam za taką opcją. Dlaczego? Sposób działania jest prosty. Przyciskamy przycisk Turbo, a obroty pracy trymera wzrastają. Wszystko odbywa się sprawniej, ale stan akumulatora spada dużo szybciej. Druga sprawa, że ta funkcja uzależnia. Mam tak z golarką. Zawsze używam tego trybu. Lepiej jednak od początku wybrać trymer, który bez podkręcania mocy precyzyjnie podcina włoski i gwarantuje przy tym przyzwoity czas pracy.

    mężczyzna podcinający ciemną brodę trymerem

    Podsumowując, precyzję trymera ocenimy głównie na podstawie rodzaju jego ostrzy, ich liczbie/szerokości głowicy, prędkości pracy, a także autorskich rozwiązaniach poszczególnych producentów.

    Polecam wybrać zaokrąglone ostrza, których nie trzeba ostrzyć, zbyt często wymieniać lub naoliwiać. Niesamowicie przydatne jest wielokierunkowe przycinanie – któremu bez różnicy to, jak prowadzimy po naszej skórze trymer – a także skuteczne golenie pod włos (cięcie w dwóch kierunkach).

    To wszystko stanowi pewne tropy w wyborze trymera pod kątem precyzji radzenia sobie z zarostem. Temat wystarczająco dla Was rozwinąłem, ale jak to zwykle na tym świecie bywa, najwięcej to chyba zależy od budżetu. Im więcej wydamy, tym więcej udogodnień dostaniemy. Zmniejszy się ryzyko, że urządzenie będzie wyrywać czy ciągnąć włoski zamiast ich sprawnie podcinać. Każdy facet zna uczucie rwania włosków przez urządzenie golące. Nic przyjemnego, prawda?

    Nic nam jednak z takich udogodnień i dobrego jakościowo mechanizmu tnącego, jeżeli ominiemy pozostałe parametry i cechy. Nie martwcie się jednak, gdyż zaraz je sobie omówimy. Prawda jest taka, że czasem mały szczegół ze specyfikacji, ewentualnie dotyczący konstrukcji trymera, może mocno utrudnić nam rytuał modelowania zarostu czy podcinania brody.

    Zakres długości i jej regulacja w trymerze

    Tak najogólniej oceniając ten parametr, zakres długości powinien być jak najszerszy. Często rozpoczyna się już od 0,4 mm, a czasem nawet i od 0,2 mm. Popularnym zakresem do stylizacji brody jest przedział 3-7 mm. Problem pojawia się przy długiej i gęstej brodzie, której bliżej wizualnie do futra, bo potrzeba nam czasem jeszcze większej długości możliwej do ustawienia, a i ona może nie wyrobić i zostanie opcja przycinania za pomocą specjalnych nożyczek.

    Powiem Wam szczerze, że ten parametr jest często bardzo mylący.

    W zasadzie większość produktów jest (przynajmniej teoretycznie) bardzo uniwersalna co do oferowanej długości. Do 200 zł spokojnie nabędziemy sprzęt z 10-20 mm, a do 100 zł taki, który zapewnia modelowanie w zakresie 1-10 mm.

    Problem w tym, że często przy stylizowaniu bujniejszej brody trymer się zapycha i pracuje mało dokładnie. Znów dużo zależy od klasy sprzętu i właściwie od cech zawartych w poprzedniej wskazówce zakupowej, która dotyczyła systemu tnącego.

    Duże znaczenie ma wyposażenie, a konkretniej specyfika nasadek grzebieniowych, które dostajemy w zestawie. Ten temat akurat warto omówić nieco szerzej, więc następnym krokiem będą właśnie wszelkiego rodzaju nakładki. Nie mogło ich zabraknąć przy omawianiu, jak wybrać trymer do brody.

    Wracając jeszcze na chwilę do cech związanych z możliwą do ustawienia długością, spore znaczenie ma skok pomiędzy konkretnymi wartościami.

    Czasem jest to nawet 0,2 mm, bardzo często 0,5 mm, ale też np. 1 mm.  Ma to duże znaczenie, jeżeli jesteśmy pedantyczni co do modelowania wąsów czy brody i koniecznie potrzebujemy dokładniejszych ustawień.

    Weźcie też pod uwagę fakt, że włoski w różnych miejscach odrastają w innym tempie, więc niektóre z nich szybciej będziemy musieli podciąć i do innej długości niż resztę.

    Z poprzednim aspektem ściśle wiąże się również liczba stopni możliwych do ustawienia. Muszą być solidnie blokowane na nasadce, żeby podczas stylizacji nie doszło do przypadkowego zmniejszenia pułapu cięcia. Niektóre trymery do brody oferują nawet 50 poziomów, co jest iście imponującym wynikiem. Najczęściej spotykamy się jednak z 10-20 stopniami regulacji.

    Różne są też definicje kilkudniowego zarostu, który jest dość często preferowany przez wielu mężczyzn. Tworzy swego rodzaju cień na twarzy, który w wielu przypadkach wygląda dla kobiet seksownie. Ja mieszczę go w przedziale 3-5 mm, więc warto właśnie na ten zakres zwrócić uwagę – i sprawdzić, czy dany trymer ma do tego dobrą nasadkę i wystarczającą liczbę długości do ustawienia, biorąc pod uwagę również odstęp pomiędzy nimi.

    Nasadki grzebieniowe do trymera, czyli co w zestawie?

    Zacznijmy od tego, że są urządzenia, które… nie mają w zestawie nic z dodatkowych nasadek. Nie dzieje się tak jednak dlatego, że producent jest skąpy, a przez to, że nie są one po prostu potrzebne. Najlepszym przykładem jest pewien innowacyjny trymer, który ma zintegrowaną nasadkę grzebieniową (automatyczną). Porusza się góra-dół, w mniejszym lub większym stopniu przykrywając obrotowy system tnący. W zestawie jest jednak osobny i mały trymer do precyzyjnego przycinania linii zarostu.

    Trymer męski od firmy Philips

    Wiele urządzeń ma też jedną podstawową nasadkę, np. z pierścieniem/pokrętłem do regulacji długości. Jeżeli jednak bardziej rozglądacie się za uniwersalnym trymerem, to powinniście się skusić na coś z bogatszym wyposażeniem. Co jednak w nim znajdziemy? Prześledźmy to.

    Po raz kolejny zwróćcie uwagę na wszelkie głowice, ale pod kątem ich przeznaczenia:

    • Wymienne głowice o różnych gabarytach i zastosowaniu zawsze stanowią plus. Zapewniają bowiem uniwersalność i możliwość usuwania nadmiaru owłosienia z wielu miejsc ciała. Są tworzone pod konkretne zadanie, więc ich kształt lepiej się dopasowuje do poszczególnych obszarów ciała.
    • Metalowy trymer można zastąpić np. precyzyjną głowicą, która wyróżnia się tym, że jest wąska. Bardzo wygodnie udoskonala się dzięki niej krawędzie policzków, szyi czy podbródka.
    • Najszersza głowica umożliwia zwykle montowanie nasadek, które służą do przycinania włosów na głowie. Ma zazwyczaj około 40 cm szerokości.
    • Najmniejsze są głowice do usuwania włosków z nosa czy uszu. Biorąc pod uwagę fakt, że na rynku są osobne urządzenia do tego, zawsze jest to jakaś oszczędność, jeżeli w zestawie z trymerem otrzymujemy właśnie taką głowicę.
    • Jeżeli producent mocno chce nas przekonać do swojego produktu, to nawet podstawowy typ metalowej głowicy, czyli do modelowania zarostu i brody może być na wyposażeniu w kilku wersjach. Różnią się one pomiędzy sobą głównie szerokością, ale też kształtem czy nawet mechanizmem tnącym.
    • Istnieją także głowice do ciała. Często są w kształcie litery T. Oferują niską wartość minimalnej długości i dodatkowe systemy ochronne, żeby nie podrażniać naszej skóry. Takie rozwiązanie przydaje się podczas golenia klatki piersiowej pod prysznicem, o ile trymer jest wodoodporny i umożliwia golenie na mokro, a z taką głowicą powinien.
    • W wielu podobnych materiałach przeczytacie pewnie, że trymery nie służą do golenia. Teoretycznie – ich zadaniem jest przycinanie włosków do konkretnej długości, ale przeważnie nie na gładko. Uniwersalne modele wychodzą temu naprzeciw. Mowa np. o głowicy, którą jest właściwie maszynka z pojedynczym ostrzem foliowym. Biorąc jednak pod uwagę jej szerokość, która zwykle nie jest zbyt duża, golenie całej twarzy byłoby kłopotliwe. Całkowite usunięcie kilku włosków będzie jednak możliwe. Mnie często rosną one dość wysoko na policzkach i wtedy taka opcja się przydaje, choć i tak zawsze warto mieć pod ręką osobną maszynkę manualną lub brzytwę.

    Duże znaczenie mają dołączone do zestawu nasadki grzebieniowe, które przypominają te z maszynek do strzyżenia:

    • W najprostszej wersji mamy jedną nasadkę, która jest dość długa (zależnie od zakresu długości), a jej zadaniem jest podnoszenie włosków, żeby zostawały szybko podcinane. Nie ma raczej mowy w takim przypadku o większej uniwersalności, ale dla osób, które chcą nabyć trymer do samej brody, będzie to i tak pewnie wystarczające.
    • Często spotkamy dwie końcówki – mniejszą do krótkiego zarostu (np. na 1-2 mm) i nieco większą do bujniejszej brody (np. 3-7 mm). Nasadek do zarostu i brody potrafi być w zestawie jeszcze więcej, żeby dać nam lepsze możliwości stylizacji. Niektóre z nich mają utrzymywać kilkudniowy zarost, a inne np. radzić sobie z kozią bródką czy dłuższą brodą. Często jest to korzystniejszy wybór niż poprzednie rozwiązanie.
    • Jeszcze większe są nasadki do włosów, dzięki którym ogarniemy swoją czuprynę. Zwróćcie też uwagę na ich liczbę i dostępną długość, do której przycinają włosy. Samo strzyżenie nie jest jednak często tak sprawne jak za pomocą osobnej maszynki, która ma dość szeroko regulowaną nasadkę. Tutaj musimy je wymieniać, żeby skrócić włosy do konkretnego pułapu. Nie zawsze mają one być tak samo długie na całej głowie. Pozostaje też kwestia cieńszych nożyków, co omówiłem w artykule: Trymer czy maszynka – Czym się różnią? Co lepsze?
    • Bardzo bogate zestawy wyposażenia zawierają nawet nasadki grzebieniowe do cieniowania włosów, które będą fajnym dopełnieniem dla poprzedniego punktu. Zwykle chcemy uzyskać wycieniowane włosy po bokach i prezentować się niczym znany piłkarz, bo właśnie wśród nich tego typu fryzury są popularne.
    • W wielu przypadkach końcówki służące do włosów mogą być używane również do ciała. To jednak nie wszystko. Bez problemu natkniemy się na modele z nasadkami grzebieniowymi do innych miejsc niż twarzy czy głowa.

    Osobne urządzenie w zestawie zamiast nasadki?

    Zwróćcie też uwagę na całkowicie osobne elementy, które znajdziemy w zestawie. Często spotykany jest trymer do precyzyjnego wyrównywania zarostu. To jednak nie wszystko. Taniutki Remington Beard Boss MB4122 dołączany jest wraz z drugim urządzeniem do usuwania włosków z nosa. Braun BT3040 zawiera z kolei miły dodatek w postaci manualnej maszynki Gillette Fusion ProGlide.

    Pozostałe akcesoria, które się przydają

    Wyposażenie to nie tylko same głowice, nasadki czy inne elementy, które odpowiadają ściśle za stylizację zarostu. Gdzieś to wszystko musimy bowiem trzymać. Staje się to kłopotliwe szczególnie w małych łazienkach lub podczas wyjazdu. W tym aspekcie producenci jednak nas nie rozpieszczają i najczęściej dołączają dość proste i mało trwałe etui. W wyższym segmencie cenowym otrzymujemy jednak czasem podróżne etui/futerał/pokrowiec o solidnym wykonaniu.

    Obowiązkowo w zestawie powinna znaleźć się mała szczoteczka do czyszczenia, żebyśmy szybko usunęli włoski z ostrzy. W konserwacji pomoże także olejek do trymera, choć lepsze modele go nie potrzebują. Szczoteczkę też możemy schować gdzieś głęboko, jeżeli sprzęt daje możliwość czyszczenia pod bieżącą wodą.

    Wodoodporność trymerów – Jak z nią w końcu jest?

    Drobny sprzęt AGD do higieny i pielęgnacji bardzo często oferuje wodoodporność, gdyż jest używany np. w łazience czy podczas kąpieli. Z trymerami jest podobnie, ale są tutaj pewne przekłamania czy mylące nas sugestie na stronach produktowych. Warto więc raz a porządnie to wyjaśnić:

    • Możliwość golenia na mokro – w takim przypadku mamy do czynienia z urządzeniem, które swobodnie zanurzymy w wodzie i ogolimy się na mokro. Najczęściej idzie to w parze ze sposobnością korzystania z różnych pianek, żeli czy kremów do golenia, których zadaniem jest pobudzenie naszej skóry. Zdecydowanie najkorzystniejsza opcja.
    • Możliwość umycia całego trymera pod bieżącą wodą – i tutaj pojawia się pewna nieścisłość. Producenci często posługują się terminem „100% wodoodporności”. Sytuację potęgują zdjęcia przedstawiające sprzęt pod strumieniem wody. W naszej głowie automatycznie zapala się lampka, że urządzenie służy do golenia na mokro. W praktyce wcale tak nie jest. Bądźcie więc nieufni i czytajcie dokładnie w opisie oraz specyfikacji trymera, czy rzeczywiście jest taka opcja. Pomijając ten problem, pełne czyszczenie obudowy i ostrza trymera w ten sposób zawsze jest jakąś korzyścią i malutkim plusem.
    • Możliwość umycia ostrzy/głowicy trymera pod bieżącą wodą – w takiej sytuacji umyjemy jedynie głowicę z ostrzami. Przed ponownym użyciem powinna być dokładnie wysuszona. Czasem ciężko odłączyć głowicę od trymera lub nie jest to wskazane, ale producent twierdzi, że możemy ją umyć. Musimy jednak wtedy zachować ostrożność i pod strumieniem wody umieścić wyłącznie górną część – bez zanurzania i z dbałością o to, aby gniazdko na wtyczkę oraz mniej szczelne elementy konstrukcyjne nie miały styczności z wilgocią.

    Szkoda tylko, że tak dokładnie nie opisują tego chociażby sklepy internetowe. Najczęściej widzimy ten parametr i przy nim „tak” lub „nie”. Problem w tym, że to „tak” ma różne znaczenia. Łapią się na nie modele, które dają możliwość umycia ostrza, ale nie oznacza to przecież, że służą do trymowania pod prysznicem lub w wannie.

    Nieprawidłowe zinterpretowanie tego parametru może skutkować awarią sprzętu. Teraz jednak już wiecie o tym w zasadzie wszystko. Nie nabierzecie się na mylące sugestie 😉

    Jaki rodzaj zasilania w trymerach?

    Kolejny bardzo istotny parametr przy wyborze trymera, który czasem trzeba odpowiednio zinterpretować. Podstawowy podział pozornie jest prosty do zrozumienia, ale… no właśnie, zawsze jest jakieś ale. Przejdźmy do konkretów w oparciu o poszczególne rodzaje zasilania:

    • Akumulatorowo-sieciowe – najprościej to ujmując, połączenie bezprzewodowego działania z podpinaniem klasycznego kabelka. Wydawać by się mogło, że jest to najkorzystniejsza opcja. Racja, ale pod pewnymi warunkami. Jakość akumulatora powinna zapewniać w miarę stałą moc trymerowi. Chodzi tu zarówno o cykl pracy między ładowaniem, jak i ogólnie – po dłuższym czasie użytkowania. Przerabiałem już sporo golarek czy trymerów, które po pewnym czasie słabiutko działały na akumulatorze. Zasilanie zamieniało się wtedy na wyłącznie sieciowe. Ważny jest przy tym stosunek czasu ładowania do czasu pracy, ale o tym będzie osobny akapit.
    • Akumulatorowe – czyli to samo co powyżej, ale bez możliwości pracy na kablu. Najczęściej występuje w przypadku markowych trymerów ze stacją dokującą, które spoczywając na niej, uzupełniają stan ogniwa akumulującego energię.
    • Bateryjne – dość niszowy rodzaj zasilania. Energię urządzeniu dostarcza kilka baterii AAA, które wystarczą na określony przez producenta czas. Nie wiem, jak jest u Was, ale u mnie od zawsze brakowało baterii, gdy były potrzebne. Przy tym zasilaniu przynajmniej odpada problem zużywającego się z czasem akumulatora.
    • Sieciowe – praktycznie nie występuje na tym rynku, bo trymery ze względu na swoją specyfikę powinny być sprzętem mobilnym i działającym jednak bezprzewodowo. Zasilanie sieciowe znajdziemy na ogół tylko w najtańszych modelach do nosa czy maszynkach do strzyżenia z funkcją trymowania.

    Rodzaj zastosowanego akumulatora

    Sam typ zasilania to nie wszystko. Akumulatorki stosowane w trymerach często są bardzo liche. Dużo mówi nam czas ładowania, ale możecie (a nawet powinniście) też spojrzeć na typ zastosowanych ogniw.

    Często spotykane są ogniwa litowo-jonowe (Li-Ion). Nic lepszego raczej nie dostaniecie. Poniżej ich ulokujemy akumulatory niklowo-metalowo-wodorkowe (NiMH). Muszą być zwykle większe i cięższe, żeby zakumulować tyle samo energii co Li-Ion. Szybciej tracą też energię podczas leżenia w szafce, czyli po prostu w stanie bezczynności. Wspomnieć mogę także o niższym napięciu.

    Zbierając to wszystko do kupy, wychodzi na to, że dużo lepszym wyborem będzie trymer z akumulatorem litowo-jonowym. Jego obecność wpłynie na wyższą cenę, ale to zrozumiałe przy lepszych właściwościach.

    Czas ładowania i czas pracy trymerów

    Zakładając, że rozglądacie się za trymerem z zasilaniem akumulatorowym lub akumulatorowo-sieciowym, będzie to dla Was istotna sprawa. Najlepiej, gdy czas pracy jest dłuższy od czasu ładowania.

    Powyżej 250 zł raczej nie powinniście mieć problemów z wyborem trymera, który dłużej pracuje niż uzupełnia stan akumulatora. Trymery do 200 zł w najlepszym przypadku działają przez tyle samo, co się ładują. Wybierając trymer do 100 zł, musicie się już liczyć z faktem, że będzie się on ładował przez większość dnia.

    Warto także spojrzeć na funkcję szybkiego ładowania. Stosunkowo krótki czas pod kabelkiem wystarczy zapewne na jedno trymowanie. Takie udogodnienie pojawia się oczywiście w przypadku urządzeń z lepszymi ogniwami.

    Jeżeli myślicie, że przy możliwości skorzystania z zasilania sieciowego problem znika, to uważajcie. Jeśli wyładujecie trymer do zera i podłączycie go przewodem do gniazdka, to nie zawsze będzie on od razu gotowy do pracy. Dotyczy to urządzeń z niższych segmentów cenowych, które dłużej się ładują, niż pracują na jednym cyklu.

    Nie jesteś jeszcze pewny tej inwestycji? Przeczytaj o tym, czy warto kupić trymer do brody.

    Budowa, kształt i waga trymerów do brody

    W tym aspekcie nie ma raczej większego zróżnicowania. Większość trymerów męskich to niewielkie i lekkie urządzenia do pielęgnacji zarostu. Są dość wąskie i często profilowane, dzięki czemu pewniej leżą w dłoni, która np. podczas użytkowania sprzętu pod prysznicem bywa mokra.

    Co do kształtu, opinie są różne. Niektórzy lubią, gdy trymer jest lekko zaokrąglony, bo staje się wtedy poręczniejszy. Jego kształt nazwiemy wtedy łukowatym. Inni zwracają uwagę, że przez to ciężej go położyć na płaskiej powierzchni, np. szklanej półce w łazience.

    W każdym przypadku korzystne będą antypoślizgowe elementy, które opierają się na konkretnym materiale czy wypustkach. Niektóre modele mają elementy na obudowie wykonane ze stali szlachetnej, ale raczej nie w przesadnej liczbie, bo zwiększyłoby to wagę całkowitą. Całość musi być oczywiście szczelna i odpowiednio trwała. Głowica z ostrzami nie powinna nawet drgnąć w którąś stronę względem korpusu urządzenia.

    Czy są tu jakieś bajery? Spójrzmy chociażby na wyświetlacz. Czasem znajduje się pod włącznikiem. Jego zadanie jest proste – pokazywać stan akumulatora, najlepiej w procentach. Czasem pełni też inne funkcje, np. wygodne regulowanie długości podcinania. Mniej nowoczesnym rozwiązaniem jest kilkustopniowa sygnalizacja czy lampka/kontrolka. W ekstremalnych przypadkach, które dotyczą budżetowych trymerów, w ogóle nie mamy żadnej informacji o stanie baterii, co jest mocno niekorzystne. Innym bajerem jest z kolei podświetlany włącznik.

    A ile powinien ważyć taki sprzęt? Nie potrafię udzielić tu złotej rady, gdyż opinie też są różne. Jedni twierdzą, że trymer ważący 200-250 g jest optymalny, a inni, że 400-gramowy sprzęt jest zbyt lekki dla nich. Ważniejsza jest jakość wykonania, szczelność, ergonomiczny kształt z antypoślizgową rękojeścią i pokazywanie stanu akumulatora.

    Pewnym niuansem jest nagrzewanie się trymera. Korzysta on przecież z energii, którą przetwarza na wysokie obroty pracy. Jego silniczek generuje ciepło, a gdy obudowa nie ma zbyt dobrej termoizolacji, to może nas troszkę poparzyć. Taka sytuacja zdarza się jednak przy długim rytuale trymowania i jest zależna od konkretnego modelu.

    Modelowanie zarostu u barbera

    System zasysania włosków

    Czasem spotkamy się z trymerami próżniowymi. Przynajmniej tak nazywają je ich producenci. Czy jest to jakaś kosmiczna technologia warta każdych pieniędzy? Raczej nie.

    Opiera się na małym wentylatorku, który zdmuchuje/zasysa włoski. Dla mnie raczej średnio przydatny bajer. Z pewnością nie warto za niego dopłacać.

    Lepiej już wydać kasę na porządny kartacz do brody. Przyda się również podczas codziennej pielęgnacji brody, rozczesując sklejone włoski.

    Warto też wiedzieć: Jak dbać o brodę?

    Podsumowanie

    Teraz doskonale wiecie, jak wybrać trymer do brody. Jak widzicie, niuansów jest sporo, co potwierdza tezę, że taki zakup wcale nie jest prostą sprawą. Kilka przekłamań producentów czy sklepów internetowych też wytknąłem.

    W przypadku dodatkowych pytań zapraszam do sekcji komentarzy, w której chętnie pomogę.

    [Głosów:3    Średnia:4.3/5]

    Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz

    avatar
      Subscribe  
    Powiadom o