Tak też się stało. Zanim jednak trafił do mnie, dokonałam wygodnego pomiaru rozmiaru dzięki darmowemu zestawowi pomiarowemu. Ustaliłam, na którym palcu chcę nosić Luna Ring, a następnie znalazłam swój idealny kolor.
Postawiłam na klasykę – Stardust Silver – tak, aby dopasować smartring do reszty biżuterii. Jako fanka zarówno praktycznych rozwiązań, jak i estetyki muszę jednak przyznać, że każda z wersji kolorystycznych bardzo mocno do mnie przemawiała.
Jeżeli chcesz przejrzeć wszystkie kolory lub – po poznaniu testu – zamówić Luna Ring 2.0, odwiedź stronę oficjalnego dystrybutora w Polsce. Użyj wtedy kodu rabatowego PRORANKINGI13, aby zapłacić o 13% mniej!

Budowa Luna Ring 2.0
Od dawna chciałam wypróbować coś absolutnie innowacyjnego – gadżet, który pomoże mi w regularnych treningach, zadba o sen i monitorowanie owulacji, a przy tym będzie wygodny i szybki w obsłudze.

Miałam już smartwatche różnych marek, jednak żaden z nich nie spełnił do końca moich oczekiwań. Miałam nadzieję, że pierścionek dokonujący tak dokładnego pomiaru, dopasuje się do mojego intensywnego stylu życia w 100%.

Jednak Luna Ring 2.0 to nie tylko inteligentny pierścionek. To pełen zestaw – solidne opakowanie, instrukcja, przenośne etui do ładowania wraz z kablem.
Całość prezentuje się naprawdę pięknie. Zestaw jest elegancki i robi świetne wrażenie. W efekcie nadaje się też na prezent dla bliskiej osoby.
Ja nie mogłam doczekać się testów, więc już pierwszego dnia pobrałam aplikację (zajęło mi to zaledwie chwilę) i… zaczęłam swoją przygodę z Luna Ring!

Sterowanie
Sterowanie pierścionkiem jest proste. Myślę, że odnajdzie się w nim każdy.
Wystarczy naładować pierścień, włożyć na pasujący do niego palec, a następnie pobrać i uruchomić aplikację. Przypominam, że oprogramowanie jest całkowicie darmowe i nie wymaga opłacania subskrypcji.
Pierwszy krok to uzupełnienie profilu – wpisanie parametrów swojego ciała, takich jak masa ciała czy stopień codziennej aktywności. Choć w pierwszej chwili aplikacja może wydawać się bardzo rozbudowana, a przez to nieco skomplikowana, szybko odkryłam, że jest łatwa i przyjemna w obsłudze.

Najważniejsze zakładki w aplikacji Luna to:
- HOME – czyli całe “centrum dowodzenia” ringiem, pokazujące między innymi poziom stresu, tętno, temperaturę ciała, częstotliwość oddechów, tlen we krwi.
- SLEEP – pokazująca między innymi jakość snu – czas spędzony w łóżku, godziny głębokiego i płytkiego snu, wejście w fazę REM.
- READINESS – monitorująca wskaźniki przygotowania organizmu do działania – na przykład tętno w spoczynku, temperaturę skóry, częstość oddechów, zmienność rytmu zatokowego serca.
- ACTIVITY – badająca poziomy aktywności – ilość kroków, spalonych kalorii, przemierzony dystans.
Bardzo pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie opcja LifeOS – prywatnego doradcy, który może wcielić się w trenera personalnego lub dietetyka. Przy pomocy wygodnego czatu mogłam zapytać, (pisemnie i głosowo) o co tylko chciałam (zarówno z zakresu ruchu, żywienia, snu, stresu, jak i ogólnego samopoczucia).

Uruchamiając LifeOS, poczułam się jak na luksusowej siłowni, ponieważ zaczęłam mieć dostęp 24/7 do eksperta, który w każdej chwili mógł rozwiać moje wątpliwości, odpowiedzieć na pytanie czy udzielić rady.

Praktyczne testy
Bardzo ważnym kryterium testów był dla mnie czas pracy smartringa. Dlaczego? Ponieważ moje dotychczasowe doświadczenia ze smart urządzeniami nie były najlepsze – zegarki szybko się rozładowywały, a ja, zamiast mierzyć parametry, musiałam odstawiać je na wiele godzin na półkę.
W tym przypadku było inaczej. Przenośne etui do ładowania okazało się strzałem w dziesiątkę! Nie dość, że wygląda bardzo ekskluzywnie, to jeszcze robi robotę. Dzięki niemu mogłam naładować pierścień aż do 5 razy, co zapewniło mi łącznie 30-dniowy czas bezprzewodowego działania pierścionka.

Odporność na uszkodzenia
Jak przystało na aktywną, dynamicznie żyjącą dziewczynę, pierścionek kilka razy wypadł mi z rąk. Na początku pomyślałam, że uderzenie o podłogę mogło go uszkodzić – nawet do tego stopnia, że przestanie działać.
Tak się jednak nie stało. Smartring jest solidnie wykonany, dość masywny oraz twardy. Chociaż na dłoni wygląda dyskretnie, kiedy przyjrzymy się jego warstwie zewnętrznej i temu, co znajduje się w środku – szybko zorientujemy się, z jakim sprzętem mamy do czynienia.

To nie jest zwykły pierścionek, który mierzy tętno i kroki. To pomiary zatwierdzone przez laboratorium Philipsa, dające wyniki z dokładnością wynoszącą ponad 98%.
Czujniki
Kiedy przyjrzymy się wnętrzu ringa, zobaczymy wiele maleńkich diod. To czujniki – zielone lampki LED są optycznym monitorem pracy serca, światło czerwone oznacza pulsoksymetry, a jest też czujnik PPG i ten do pomiaru temperatury skóry. Ciekawostką dla mnie okazał się przyspieszeniomierz 3D.

Mimo tego, że wnętrze ringa zawiera tak wiele mini-urządzeń, jego noszenie jest całkowicie komfortowe. Sam w sobie pierścień pozostaje lekki i absolutnie nie przeszkadza w codziennych aktywnościach. Po kilku dniach noszenia zupełnie zapomniałam o tym, że mam go na dłoni.
Wodoodporność
Ponieważ nie przywykłam do zdejmowania biżuterii w kąpieli czy na basenie, miałam nadzieję, że smartring rzeczywiście okaże się odporny na wodę.
Miałam delikatne obawy – to przecież sprzęt z wieloma diodami, które mogą nie wytrzymać. Jednak myliłam się.
Z pierścieniem nic się nie stało, wszystko nadal działało prawidłowo. Zarówno w kąpieli, jak i na basenie zdał swój egzamin na 5. Kiedy doczytałam, że pierścień jest wodoodporny do 50 metrów – co oznacza, że można zanurzyć się w nim do tej odległości w głąb – byłam już pewna, że zwykła kąpiel mu niestraszna.

Pomoc po zakupie
Jeśli obawiasz się, że możesz nie dać sobie rady z instalacją pierścienia czy też chcesz po prostu zresetować go do ustawień fabrycznych, możesz skorzystać z fachowej pomocy producenta.
To bardzo miłe zaskoczenie, ponieważ zwykle po sfinalizowaniu transakcji kontakt z klientem kończy się. Jednak nie po zakupie Luna Ring 2.0. Dzięki zamieszczonym na ich stronie krótkim video, nie musisz martwić się o to, czy poradzisz sobie z konfiguracją smartringa.

Głośność
Pierścionek nie wydaje żadnych dźwięków. Niezależnie od tego, czy go ładujemy w etui, trzymamy gdziekolwiek indziej czy znajduje się na palcu, jest w 100% bezgłośny.

Dla mnie od samego początku użytkowania ringa była to podstawa. Myślę, że gdyby wydawał z siebie choćby delikatne dźwięki, mógłby rozpraszać mnie w pracy, na treningach, podczas snu. To pierścionek, o którym naprawdę można zapomnieć, że się go ma. On cały czas działa, a ja robię swoje rzeczy. I właśnie o to mi chodziło!
Estetyka
Na koniec to, na co jako kobieta, zwróciłam dużą uwagę. Z jednej strony sprzęt ma być przede wszystkim solidny, praktyczny, funkcjonalny, spełniający swoje zadanie, jednak z drugiej powinien być też miły dla oka.
I tak też było w tym przypadku! Luna Ring 2.0 wygląda jak klasyczny, elegancki pierścionek. W towarzystwie standardowej biżuterii był niemalże nie do rozpoznania. Kolor Silver Dust jest bardzo uniwersalny, dzięki czemu ring wygląda jak gustowna obrączka. Dla mnie 10/10.

Podsumowanie
Czy warto wydać 1500 złotych na smart pierścionek? Pewnie niektórzy odpowiedzą, że nie. Kiedy jednak uświadomisz sobie, jak wiele funkcji niesie ze sobą to niepozorne urządzenie, zmienisz zdanie.
Solidne wykonanie, wodoodporność, lekkość na dłoni, intuicyjna i w pełni darmowa aplikacja, ponad 70 ciągłych pomiarów w zakresie kilkunastu obszarów zdrowia – to tylko kilka z wielu zalet Luna Ring 2.0. Na pewno będę nadal wykorzystywać go na co dzień.
Myślę, że najbardziej sprawdzi się u tych osób, które są aktywne na co dzień, chcą poprawić jakość swojego snu lub starają się o dziecko.

Na szczególną uwagę zasługuje prywatny trener, któremu można zadać pytanie 24/7. W zasadzie nie mam za co odjąć punktów. Moja ocena? 10/10. Następny zamówię już nie dla siebie, a dla mamy na urodziny.
Materiał reklamowy dla marki Lunaring, ponieważ redakcja otrzymała wynagrodzenie za wykonanie testu. Opinia o produkcie pozostaje niezależna i subiektywna.
Ocena Luna Ring 2.0:

Odznaczenia Luna Ring 2.0:


g(26106572)a(3085275))
g(26106572)a(3085275))