Cena nutribullet Chill
Najlepsze maszynki do lodów często przekraczają nawet 1000 zł, ale w trakcie tworzenia tej recenzji nutribullet Chill kosztował 849 zł – jego aktualną cenę sprawdzisz w sklepie producenta. Jak na klasę urządzeń tego typu, jest to atrakcyjna cena.
W tej kwocie otrzymujesz solidną podstawę z silnikiem, jeden blok ostrza z wałem, aż trzy kubki o pojemności jednej pinty (czyli około pół litra każdy), trzy pasujące do nich szczelne pokrywki oraz specjalną osłonę bloku ostrza.
W mojej opinii to dość bogaty zestaw w tej cenie. Sprawdźmy więc, jak sprawdza się w praktyce.
Budowa
Sprzęt trafił do mnie w kolorze matowej bieli – wygląda nowocześnie, elegancko i nie trzeba rezerwować mu połowy blatu.
Zajmuje mniej więcej tyle samo miejsca co standardowy, pełnowymiarowy blender, choć ma nieco dłuższą podstawę.

Jest też niższy i bardziej kompaktowy niż konkurencyjne modele, więc bez problemu wsadzisz go do kuchennej szafki.
Całość waży około 4,7 kilograma, więc sprzęt pewnie trzyma się blatu.

Zastosowano tu konstrukcję odwróconą, co jest znakiem rozpoznawczym blenderów osobistych tej marki. Oznacza to, że nie wrzucasz ostrza do misy stojącej na maszynie.
Tutaj nakręcasz blok z ostrzem bezpośrednio na swój kubek z zamrożoną bazą, odwracasz całość do góry nogami i taki zestaw wpinasz od góry w podstawę silnika.
Mechanizm blokuje się z wyczuwalnym, satysfakcjonującym kliknięciem.

Na spodzie bazy zamontowano cztery potężne przyssawki, które trzymają maszynę bardzo pewnie na blacie.
Nie musisz jej kurczowo asekurować oburącz podczas pracy. Mały detal, a gigantyczny plus do bezpieczeństwa i wygody.

Jeśli mowa o bezpieczeństwie, producent w instrukcji ostrzega mocno przed kilkoma rzeczami.
Po pierwsze, sprzęt ma twardą blokadę – nie ruszy, jeśli kubek i ostrza nie są perfekcyjnie zamontowane i zablokowane w gnieździe.
Po drugie, ostrza są ostre, więc do zestawu dołączono osłonę, którą warto zakładać na czas przechowywania.
Nie należy też miksować gorących, ciepłych ani gazowanych składników, bo wytworzone ciśnienie może rozerwać kubek.
To maszyna wyłącznie do zadań na zimno.

Sterowanie
Obsługa jest bardzo prosta i intuicyjna. Nie ma tu żadnych skomplikowanych menu czy aplikacji na smartfona.
Z przodu znajduje się czytelny, dotykowy ekran LED w formie koła. Oferuje on 5 automatycznych programów: Lody (Ice Cream), Sorbet, Gelato, Smoothie Bowl oraz Mrożony Jogurt (Frozen Yogurt).
Wybierasz palcem interesujący Cię tryb, klikasz wielki przycisk start/stop na środku i maszyna rusza.

Wokół przycisku biegnie pierścień postępu, który segment po segmencie podświetla się, pokazując, ile czasu zostało do końca.
Programy trwają zazwyczaj około dwóch do maksymalnie czterech i pół minuty.
Możesz w każdej chwili zapauzować proces – klikając środek – lub anulować go, przytrzymując przycisk przez dwie sekundy.

Testy praktyczne
Trzeba pamiętać, że nutribullet Chill nie jest maszyną, która zrobi lody w pięć minut od momentu, kiedy o nich pomyślisz.
Najpierw trzeba przygotować do tego składniki, a to (przynajmniej według instrukcji) będzie wymagać czasu.
Wszystkie poniższe desery wykonałem według przepisów, które znajdziesz w dołączonej do maszynki instrukcji.

Przygotowanie składników
Po wybraniu odpowiedniego przepisu, blendujesz, mieszasz i wlewasz wybrane składniki do kubka, pilnując, by nie przekroczyć wyraźnej linii pojemności maksymalnej.
Potem zamykasz kubek pokrywką i wkładasz go do zamrażarki na pełne 24 godziny. Instrukcja mocno uczula, żeby kubek stał na idealnie płaskiej powierzchni.
Zamrożenie go pod kątem spowoduje nierównomierne obciążenie i sprzęt może wyrzucić błąd albo się uszkodzić.
Zamrażarka powinna być ustawiona na temperaturę między -15 a -20 stopni Celsjusza.

Zaznaczę od razu, że do nutribullet Chill nie możesz wrzucić luźnych, twardych kawałków mrożonych owoców ani kostek lodu. Owoce muszą być najpierw zblendowane i dopiero wtedy zamrożone.
Na szczęście, te półlitrowe kubki z zestawu są kompatybilne z bazami popularnych blenderów nutribullet z serii Turbo, Ultra oraz SmartSense.
Oznacza to, że możesz wrzucić składniki i zblendować je w swoim starym blenderze w tym samym kubku, a potem po prostu nałożyć pokrywkę i wrzucić to do zamrażarki.

Sorbet mango
Przepis:
- 2 szklanki mango, świeżego lub rozmrożonego
- 2 łyżki soku z limonki
- ¼ szklanki syropu cukrowego
W klasycznych lodach znajdziesz śmietanę, mleko czy żółtka, które zmiękczają strukturę.
Sorbet to w 90 procentach woda i owoce, więc do maszyny wrzucasz tak naprawdę bryłę twardego jak kamień lodu.

Sprzęt potrzebuje do tego potężnej mocy. Postanowiłem przetestować maszynę na przepisie z mango.
Zblendowałem wszystkie składniki, zamroziłem, a po dobie wpiąłem do maszyny i odpaliłem program „Sorbet”.

I tutaj muszę wspomnieć o tym, że ta maszynka jest naprawdę głośna. Jeśli planujesz robić lody o północy, a za ścianą śpią domownicy, to lepiej zostawić to na rano.
Nie jest to jednak nic dziwnego – potężny silnik, który musi wwiercić stalowe ostrza w bryłę lodu z ogromną prędkością, po prostu musi być donośny.

A jaki jest tego efekt? Zastosowana tu technologia 360 DoubleCream, opierająca się na dwustronnym ostrzu obracającym się w dwóch kierunkach, pozytywnie mnie zaskoczyła.
Sorbet wyszedł niesamowicie lekki, puszysty, lekko słodki i idealnie napowietrzony. Zero irytujących kryształków lodu czy grudek.

Podobnie sprawa ma się z trybem Smoothie Bowl. Opcja fajna, pozwalająca zjeść gęste smoothie łyżeczką, ale żeby to miało ręce i nogi, musisz to wcześniej przygotować na gładko.
Osobiście raczej bym tego często nie używał, wolę wrzucić świeże owoce do normalnego kielichowego blendera, ale jako opcja – super, że jest.

Waniliowe gelato z laską wanilii
Przepis:
- 1 i ¼ szklanki mleka pełnego
- ½ szklanki + 1 łyżka cukru
- ⅔ szklanki śmietanki kremówki
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Przejdźmy do lodów – wymieszałem wszystkie składniki, zamroziłem i odpaliłem program „Ice Cream”.
Efekt? Lody wyszły aksamitne i bardzo waniliowe, z dużo lepszym smakiem niż te z marketu.

Jednak w tym miejscu dostrzegam pewien mankament. Maszyna wiruje z tak potężną mocą, że ciepło z silnika oraz tarcie wału ostrza lekko roztapia zmrożony blok.
Konsystencja to zdecydowanie bardziej miękki, puszysty deser, niż twarde lody gałkowe. Ma to jednak zaletę na tle konkurencji.
W wielu innych maszynach tego typu, jeśli schowasz resztkę niedojedzonych lodów do zamrażarki, rano wyciągniesz lodowy kamień, który trzeba ponownie zblendować.

W przypadku nutribullet Chill wstawiasz lody z powrotem do zamrażarki, a na drugi czy trzeci dzień one wciąż pozostają kremowe.
Po kilku godzinach w zamrażarce ta puszysta masa tężeje i zyskuje teksturę klasycznych, twardych lodów gałkowych.

Muszę jednak coś wypunktować – nutribullet Chill nie ma dedykowanego przycisku ani programu do dosypywania dodatków na bieżąco lub pod koniec blendowania.
U konkurencji często jest opcja do wrzucenia na koniec połamanych ciasteczek czy orzechów, które są delikatnie wgniatane w lody. Tutaj tego brakuje.

A co z Gelato? Receptura w książeczce jest uderzająco podobna do zwykłych lodów, a same tryby „Ice Cream” i „Gelato” wydają się robić w maszynie dokładnie to samo.
Mam wrażenie, że można by je spokojnie połączyć w jeden przycisk.

Mrożony jogurt z owocami jagodowymi
Przepis:
- 1 szklanka waniliowego jogurtu pełnotłustego
- ¾ szklanki mrożonych owoców jagodowych
- ½ szklanki mleka pełnotłustego
- 1 łyżka syropu klonowego
Na koniec zrobiłem mrożony jogurt. Standardowo zblendowałem i zmieszałem składniki, a następnie wstawiłem na 24 godziny do zamrażalnika.

Po wyjęciu podpiąłem, a sprzęt przerobił to bardzo sprawnie, lecz tekstura nie była tak perfekcyjnie aksamitna jak w przypadku lodów mlecznych.

Dało się wyczuć delikatne kryształki i odrobinę tekstury, ale to może być również wina tego, że nie do końca zblendowałem zamrożone borówki.

Co do smaku – wyszło najlepiej ze wszystkich przepisów. Mój faworyt z spośród tych, które znalazłem w dołączonej instrukcji.

Czyszczenie
Czyszczenie tej maszynki do lodów jest banalnie proste. Nie ma tu żadnych głębokich, ukrytych rur, zakamarków czy uszczelek, w których mógłby zalegać nabiał.
Wszystkie zdejmowane części – czyli kubki, pokrywki, wał oraz samo dwustronne ostrze – możesz myć w zmywarce. Instrukcja zaznacza tylko, żeby przed tym oddzielić samo ostrze od bloku.

Należy też pamiętać o niewłączaniu trybów wyparzania, programów z ekstremalnie wysoką temperaturą czy używaniu druciaków, bo plastiki mogą ulec zniszczeniu.
Jeśli nie masz zmywarki, mycie ręczne w ciepłej wodzie z płynem to dosłownie kilkadziesiąt sekund roboty gąbką.
Sama podstawa silnika to lita bryła plastiku. Przecierasz ją wilgotną szmatką, uważając, żeby nie zalać gniazda napędowego, i tyle.

Zalety i wady
Czas wszystko podsumować. Co nutribulletowi wyszło wzorowo, a co można jeszcze poprawić?
Zalety
- Świetna jakość deserów: Technologia 360 DoubleCream zapewnia absolutnie jedwabistą konsystencję, bez grudek lodu.
- Akcesoria: Dołączone kubki i przykrywki pozwalają na przygotowanie kilku deserów na raz.
- Łatwe czyszczenie: Wszystko oprócz bazy można zmywać w zmywarce. Prościej się nie da.
- Kompaktowość i prostota: Baza jest niewielkich rozmiarów i stabilnie trzyma się na przyssawkach. Jest też łatwa w obsłudze i posiada prosty dotykowy panel LED, bez zbędnych guzików.
Wady
- Hałas: Maszyna jest dość głośna podczas pracy, ale na te kilka minut blendowania można zrobić przerwę w rozmowie.
- Wymaga planowania: Zapomnij o lodach na już. Baza musi zamarzać równe 24 godziny przed przygotowaniem lodów.
- Brak opcji dodawania na bieżąco: Podczas samego blendowania nie można na bieżąco dodawać nowych składników. Trzeba za każdym razem ściągać kubek i ostrza.
- Maszyna mocno się nagrzewa: Świeżo zblendowany deser bywa miękki i puszysty. Jeśli lubisz twarde gałki, musisz go na jakiś czas po zrobieniu dodatkowo zamrozić.
Podsumowanie
nutribullet Chill to sprzęt, który mocno daje o sobie znać konkurencji. Za 849 zł dostajesz w pełni zautomatyzowaną i genialnie prostą w obsłudze maszynę, która robi świetne lody.
Moim zdaniem to fenomenalna, tańsza i łatwiejsza w przechowywaniu alternatywa dla innych tego typu modeli.
Odstraszać może tylko hałas i brak opcji dokładania składników w trakcie blendowania.
Masz jakiekolwiek pytania dotyczące nutribullet Chill? Daj znać w komentarzu!
Trzymaj się i do następnego testu, cześć!
Materiał reklamowy dla marki Nutribullet, ponieważ redakcja otrzymała zapłatę za wykonanie testu. Opinia o produkcie pozostaje niezależna i subiektywna.
Ocena nutribullet Chill:

Odznaczenia nutribullet Chill:



Komentarze
Wszystkie komentarze są weryfikowane przed publikacją. Zasady gromadzenia, weryfikacji i publikowania komentarzy znajdują się w regulaminie.