Praca przy komputerze a przerwy – Czy pracodawca Ci je zapewnia?

dodatkowe przerwy od komputera w pracy

Spis treści:

    Praca za biurkiem, więc właściwie przy komputerze, nie jest formalnie pracą w warunkach szkodliwych dla zdrowia. Pewnie teraz wielu programistów czy copywriterów parsknęło śmiechem, który po chwili przerodził się w grymas spowodowany bólem pleców. A jak to jest z przerwami wynikającymi z takiej formy pracy? Czy Twój pracodawca odpowiednio o Ciebie dba i spełnia swoje obowiązki? Sprawdź to!

    Nie wiem, jak Ty, ale ja należę do osób, które strasznie się wkurwiają, gdy ktoś im sugeruje, że praca przy komputerze jest lekka i przyjemna. Każdy, kto pracuje tak od lat, doskonale wie, jak cierpi na tym kręgosłup, wzrok, kondycja.

    Tu nawet nie chodzi o to, w jaki sposób zarabiamy na chleb – czy coś kodujemy, piszemy, redagujemy, przepisujemy, projektujemy. Każdy z nas, prędzej czy później, przekona się, że to wcale nie jest takie zdrowe i przyjemne.

    Nie mam jeszcze trzydziestki, przesiaduje na nieprzyzwoicie drogim fotelu, a kilka tygodni temu coś tak jeb… strzeliło mi w plecach tak, że nie mogłem ruszyć się przez ponad godzinę. Nawet nie przypuszczałem wcześniej, że to może tak cholernie boleć. Wzrok już dawno mi się pogorszył, a brzuch urósł. Ale te plecy naprawdę mnie przeraziły.

    Zdalna > Stacjonarna, bo pracodawcy oszczędzają

    Pół biedy, gdy jesteś w stanie robić rozsądne przerwy, bo np. pracujesz zdalnie i dbasz o swoje zdrowie (a dbasz?). Dobrze też, gdy z głową urządzisz sobie swoje stanowisko – ergonomiczny fotel, zachowywanie odpowiednich odległości od monitora itp.

    Dużo gorzej mają osoby, które pracują w biurach. Z doświadczenia wiem, że stanowiska pracy w większości z nich pozostawiają sporo do życzenia. Jeden pracodawca upchnie nieprzyzwoitą liczbę pracowników w jednym pomieszczeniu, a drugi pojedzie po taniości, jeżeli chodzi o zakup biurek czy krzeseł biurowych.

    Nie oszukujmy się, pracodawcy często szukają oszczędności i mocno naginają niektóre rzeczy, przez co komfort pracy spada.

    Coś Ci się jednak należy… A jestem bardzo ciekaw, czy w ogóle o tym wiesz. Przejdźmy więc do sedna.

    laptop narzędziem pracy

    60 minut pracy – 5 minut przerwy od komputera

    Teraz już wiesz, że jeżeli pracujesz przy monitorze ekranowym (tak go “ładnie” nazwano w rozporządzeniu), to należy Ci się 5 minut przerwy od komputera na każdą przepracowaną w ten sposób godzinę.

    Warto jednak dowiedzieć się więcej o tego typu przerwach. Oto lista najważniejszych informacji:

    • 5-minutowe przerwy od komputera są, rzecz jasna, wliczane w czas pracy i płatne. Pracodawca nie ma prawa odbijać Ci ich.
    • Nie można ich łączyć z 15-minutową przerwą, która potocznie nazywana jest przerwą śniadaniową. Tak, ona też się należy, jakby ktoś (jakimś cudem) nie wiedział o takowej, ale nie można jej wydłużyć w taki sposób do 20 minut. Dlaczego? Ponieważ te 5 minut nie stanowią wcale przerwy od pracy, a wyłącznie od komputera, co zresztą wyjaśnię w dalszych punktach.
    • O ile wspomniany powyżej kwadrans nie każdemu się należy – trzeba na dobę pracować przynajmniej 6 godzin, więc półetatowcy się nie łapią – tak nie dotyczy to pięciominutówek.
    • Cholernie ważna sprawa – żeby domagać się pięciominutówki, musisz nieustannie pracować przy monitorze przez godzinę. Jeżeli więc, przykładowo, pójdziesz po coś, zaniesiesz coś komuś, skserujesz, oddalając się tym samym od biurka i monitora, to niejako resetujesz sobie taką przerwę.
    • Kolejna istotna informacja, gdyż pracodawca może tak ułożyć Twoje obowiązki, żeby o pięciominutówce nie było mowy (w sensie beztroskiej przerwy). Zamiast niej Twój szef może przydzielić Ci jakieś inne obowiązki, które po prostu odciągną Cię od biurka i ekranu monitora. Albo 5 minut przerwy, albo 5-minutowe (co najmniej) zadanie, które odrywa Cię od kompa. Tak to formalnie wygląda. Dodam jeszcze, że inne obowiązki nie mogą obciążać wzroku i muszą być wykonywane w innej pozycji niż ta przybierana przy biurku i monitorze.
    • Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pracodawca mimo wszystko dał Ci taką przerwę, jeżeli praca przy monitorze trwała np. 50 minut, a latanie z papierkami 10 minut. Wtedy nie możesz się jednak o to upominać.
    • Pięciominutówki nie możesz przenieść na kolejną godzinę czy dzień. Musisz ją zawsze wykorzystać po 60 minutach klepania w klawiaturę przy monitorze ekranowym. Kumulowanie nie wchodzi w grę, tak samo jak wspomniane już łącznie z innymi przysługującymi Ci przerwami.
    • Status w firmie czy rodzaj umowy nie mają znaczenia. Upominać o przerwę może się zarówno menadżer, jak i stażysta czy praktykant. Przynajmniej tutaj panuje równość.
    • Klasa monitora też nie ma znaczenia. Niby oczywiste, ale mniej przyjaźni pracodawcy mogą przecież uważać, że skoro zapewnili Ci monitor, który jakkolwiek chroni wzrok, to 5 minut przerwy od niego już Ci się nie należy. Nie daj się tak nabrać. Fotela i innych elementów Twojego stanowiska pracy też to dotyczy.

    Jak widzisz, są pewne haczyki, żeby pięciominutówki Cię omijały. Ważne jednak, żeby wiedzieć o ich istnieniu i wszelkich warunkach, które trzeba spełnić, żeby je dostawać.

    Jakby nie patrzeć, wyciągnąć można dodatkowe 35 minut odpoczynku od migającego ekranu z tabelkami, kodem czy tekstem. Twoje oczy i kręgosłup będą bardziej zadowolone, choć pamiętaj zawsze, że nie jest to formalnie przerwa od pracy, a od komputera (choć spora część osób pewnie nie będzie miała w zastępstwie czegoś innego do roboty).

    osoba pracująca przed monitorem

    Praca w ciąży przy komputerze – Ciężarne mają gorzej niż kiedyś

    Zupełnie inne zasady dotyczą kobiet, które spodziewają się dziecka, ale zamierzają w trakcie ciąży pracować. A pracują właśnie przy komputerze.

    Kiedyś (przed 30 kwietnia 2017 roku) było tak, że ciężarna nie mogła pracować przy biurku i monitorze dłużej niż 4 godziny. Po tym czasie pracodawca musiał zmienić jej obowiązki lub – jeżeli nie było to możliwe – zwolnić do domu. Nie odbijało się to na pensji.

    Teraz jest inaczej. Kobieta spodziewająca się dziecka może pracować maksymalnie 8 godzin przy komputerze, ale ma dłuższe przerwy niż normalny pracownik. Po 50 minutach nieustannego siedzenia przed monitorem ma prawo do 10 minut przerwy.

    Śmieszy mnie trochę powód tej zmiany. Tłumaczono ją między innymi postępem technologicznym. Ekrany komputerowe mniej podobno szkodzą.

    No cóż, ja noszę specjalne okulary do komputera (zakupiłem je z własnej kieszeni), mój monitor ma co najmniej dwie technologie chroniące oczy, a mój wzrok wciąż się pogarsza. Dobra, czasem przesadzam z liczbą godzin przed PeCetem, ale sporo tych technologii w monitorach nie daje znakomitych skutków.

    Przerwy w pracy przy komputerze w praktyce

    Teoria teorią, ale… wiemy przecież, jak wygląda nasza szara rzeczywistość. Gonią nas deadline’y, męczy nas często presja ze strony przełożonych. Podczas pracy zdalnej czasem w ogóle tracimy kontakt ze światem zewnętrznym. Siadamy do komputera rankiem, a zaraz robi się już ciemno, a my nie wiemy, jakim cudem. A tu na mailu kolejne briefy…

    Pozostaje też kwestia naszego charakteru, jak i relacji z szefem. Zdecydowanie więcej w swoim życiu pracowałem zdalnie, ale po agencjach i różnych firmach też troszkę się szwendałem. Nigdy nie widziałem w jakimkolwiek biurze sytuacji, w której ktoś nagle by wstał i powiedział, że wykorzystuje 5 minut należnej mu przerwy.

    Czy teraz odważysz się na coś takiego? Upomnisz się o swoje, czy może nie masz na tyle śmiałości? Jaka będzie reakcja Twojego pracodawcy?

    biuro z wieloma stanowiskami pracy

    Pamiętam dość burzliwy okres w moim życiu. Chwytałem się różnych prac, przez co pracowałem w miejscach, do których już nigdy potem nie chciałem wrócić. Za nic na świecie! Jednym z takich miejsc było Call Center. No co? Byłem nastolatkiem bez pomysłu na siebie i bez doświadczenia, a ten tysiak miesięcznie wydawał się być zacną kwotą.

    W każdym razie, za cholerę nie wyobrażałbym sobie wtedy, żeby nagle wstać i zażądać pięciominutówki. To by nie przeszło. Po pierwsze nie byłem aż tak pewny siebie jak teraz. Po drugie kierowniczka była zołzą i z pewnością jakoś by się na mnie zemściła. Po trzecie musieliśmy wyrabiać jakieś chore normy. Dotyczyły liczby wykonanych telefonów dziennie. 35 minut mniej przy słuchawce robiłoby ogromną różnicę i nie dałoby szans na sprostanie wymaganiom.

    To tylko prosty przykład, ale znam osoby, które ledwo co (albo w ogóle) mogą sobie pozwolić na przerwę śniadaniową, a pracują przy monitorze. Te wszystkie obowiązki pracodawcy często pięknie brzmią, gdy o nich czytamy. Rzeczywistość sprowadza nas natomiast na ziemię, bo na nawet przy pracy zdalnej zaniedbujemy swoje zdrowie. Na własne życzenie…

    Zadbaj o swój komfort pracy

    Freelancer, osoba pracująca stacjonarnie – każdy może w pewnym stopniu zwiększyć swój komfort pracy i lepiej o siebie zadbać podczas pracy przy komputerze. Fundamentalne znaczenie ma jakość fotela, jego ergonomia. Potrzeba przy tym też odpowiedniej wiedzy.

    Kiedyś napisałem pewien artykuł: jak prawidłowo siedzieć na fotelu gamingowym? Mowa była tam głównie o fotelach dla graczy, czyli tych kubełkowych, które naśladują siedziska znane ze sportowych bryk. Niektóre porady są jednak na tyle uniwersalne, że sprawdzą się również w przypadku biurowych krzeseł ergonomicznych.

    Czy pracownikom biurowym należą się okulary?

    Pracownik powinien dostać od pracodawcy okulary korygujące wzrok, jeżeli taką potrzebę stwierdzi lekarz wykonujący badania okulistyczne. O tym też warto pamiętać. Wzrok z czasem może się pogorszyć, a zawsze trzeba o niego dbać.

    A co z soczewkami i szkłami kontaktowymi? Właściwie to samo. Spełniają przecież ten sam cel, chroniąc wzrok.

    praca kilku osób przy ekranie laptopa

    Podsumowanie

    Jestem w tym aspekcie hipokrytą, przyznaję bez bicia. Pracuję zdalnie. Nikt nawet za bardzo nade mną nie stoi. Nikt nie popędza. Sam sobie ustalam godziny pracy. Sam się do niej motywuje. Nie muszę powiadamiać nikogo o 5 minutach przerwy.

    Efekt? Siedzę czasem ponad 10 godzin przed ekranem monitora, a wszelkie przerwy stanowią konieczność, czyli toaleta lub posiłek (choć jem… tak, przy komputerze, często gapiąc się wciąż na ekran monitora i przekrzywiając ciało).

    Zaniedbuje swoje zdrowie, a najgorsze jest to, że moje ciało daje już pewne znaki ostrzegawcze, i to od dłuższego czasu. To taka przestroga i jednocześnie zachęta, żeby pamiętać o przerwie, która należy się osobom pracującym przy komputerze.

    Daj znać w komentarzu, czy pięciominutówki były Ci wcześniej znane, a jeżeli nie, to czy odważysz się upominać o nie.

    A teraz ładnie odejdź od kompa i idź na spacer, żeby odciążyć oczy i kręgosłup 😉

    [Głosów:2    Średnia:5/5]

    Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz

    avatar
      Subscribe  
    Powiadom o