Pytanie tylko, czy to faktycznie jakaś rewolucja w kuchni, czy kolejny sposób, żeby wyciągnąć z nas osiem stówek?
Sprawdziłem to na kilku konkretnych daniach, żebyś Ty nie musiał ryzykować w ciemno.
Ceny Tefal Easy Fry Infrared EY8328
Sprzęt kosztuje (w chwili tworzenia tego testu) 799 złotych, więc umówmy się – to nie jest najtańsza zabawka.
Aktualne ceny sprawdzisz w poniższych sklepach, po kliknięciu w ich nazwy:
W zamian producent obiecuje, że dzięki połączeniu klasycznego nawiewu z czymś, co przypomina grillowanie światłem, jedzenie będzie gotowe szybciej i nie zamieni się we wióry.
Brzmi intrygująco, więc zobaczmy, jak to wypada w praktyce i czy urządzenie zasługuje na udział w rankingu frytkownic beztłuszczowych!
Zobacz też nasze inne testy airfryerów marki Tefal:
Budowa i sterowanie
Po wyjęciu z pudełka od razu czuć, że mamy do czynienia z solidnym kawałkiem sprzętu. Ciemnoszara obudowa wygląda nowocześnie, ale co najważniejsze – wreszcie ktoś pomyślał i wstawił tu okienko z podświetleniem.

Możesz na bieżąco podglądać, co dzieje się w środku, bez konieczności otwierania szuflady i niepotrzebnego wypuszczania ciepła.

Jeśli chodzi o pojemność, to jest tutaj uniwersalne 7 litrów. W zupełności wystarczy na przygotowanie obiadu dla sporej rodziny czy upieczenie całego kurczaka.
Ale to, co najciekawsze, siedzi w środku, czyli 2000 W mocy i technologia InfraHeat. Oprócz standardowej grzałki i wentylatora, na górze zamontowano promiennik podczerwieni, który działa trochę jak grill – uderza falą ciepła bezpośrednio w jedzenie.
Tefal twierdzi, że to zamyka pory mięsa, soki zostają w środku, a całość nagrzewa się nawet cztery razy szybciej. I muszę przyznać, że sprzęt rzeczywiście startuje momentalnie, więc faktycznie oszczędzisz czas i prąd, za którym idą też pieniądze.

Sterowanie odbywa się przez czytelny, dotykowy panel na froncie, gdzie znajdziesz 7 gotowych programów i regulację temperatury od 70 do aż 230 stopni.
Co jednak ważne, nie są to programy przygotowane pod konkretne dania, jak na przykład frytki albo ryba, ale bardziej pod technikę obróbki cieplnej, tj. air fry czy grill.

Ciekawostkę stanowi funkcja Crispy Finish, która – jak sama nazwa wskazuje – dodatkowo dopala grzanie na samym końcu, żeby skórka była idealnie chrupiąca.

Obsługa jest na tyle intuicyjna, że nawet bez zaglądania w instrukcję spokojnie sobie poradzisz. Dla fanów nowinek technologicznych jest też darmowa aplikacja MyTefal z przepisami.
Ocena posiłków
Mrożone frytki
Na pierwszy ogień poszła absolutna klasyka, czyli mrożone frytki. Nie kupowałem żadnych premium, wziąłem zwykłe, marketowe słupki, żeby sprawdzić, jak sprzęt poradzi sobie z czymś przeciętnym.
Wrzuciłem do kosza porcję około 250 g frytek i wybrałem dedykowany program do air fry. Maszyna zaproponowała 190 stopni i ustawiła timer na 10 minut.

Już po kilku minutach przez okienko widziałem, że dzieje się magia. Dzięki podświetleniu mogłem obserwować, jak frytki nabierają kolorów, bez konieczności otwierania szuflady i tracenia temperatury.
W połowie czasu potrząsnąłem koszem, żeby wszystko równo się upiekło. Efekt? To jedne z lepszych frytek z mrożonki, jakie jadłem w domu!

Często airfryery wysuszają je na wiór, robiąc z nich twarde patyki. Tutaj technologia Infrared zadziałała idealnie – z zewnątrz powstała chrupiąca, złocista skorupka, ale środek pozostał puszysty i ziemniaczany.
Czas pieczenia przez 10 minut to był strzał w dziesiątkę. Jeśli lubisz frytki, ale boisz się efektu podeszwy, tutaj tego nie uświadczysz.

Frytki z batatów
To był test dla odważnych. Kto próbował robić frytki z batatów w domu, ten wie, że są kapryśne. Zazwyczaj wychodzą sflaczałe i gumowate, bo mają dużo cukru i wilgoci.
Tym razem zrezygnowałem z automatu. Ustawiłem tryb manualny na 200 stopni i bacznie obserwowałem proces przez szybkę.

Już po 10 minutach wyglądały nieźle, ale dałem im jeszcze 3 minuty ekstra, żeby dopieścić krawędzie. Łącznie wyszło 13 minut.
I tu spore zaskoczenie. Bezpośrednie uderzenie ciepła z promiennika sprawiło, że cukry w batatach błyskawicznie się skarmelizowały.

Frytki wyszły w większości całkiem sztywne (co przy batacie jest sukcesem!), przyjemnie chrupały na brzegach, a w środku miały tę charakterystyczną, kremową konsystencję.
Nie były idealne jak z głębokiego oleju, ale były bardzo blisko tego ideału, a przy tym bez ociekającego tłuszczu.

Nuggetsy
Kiedy dopadnie Cię mały głód albo wpadną znajomi na mecz, nuggetsy to opcja ratunkowa.
Wrzuciłem gotowce do kosza i postanowiłem przetestować funkcję, którą chwali się producent – Crispy Finish. Ta opcja dopala grzałki na maksa pod koniec pieczenia, żeby wyciągnąć chrupkość.

Całość zajęła zaledwie 10 minut przy 190 stopniach. Co ciekawe, niemal od razu po starcie słychać było delikatne skwierczenie, a kuchnię wypełnił zapach pieczonego kurczaka.
Wynik testu? Panierka była tak chrupka, że dosłownie strzelała w zębach, a mięso w środku parowało po przekrojeniu.
Zero wrażenia odgrzewanego kotleta z mikrofali. To był poziom dobrego fast foodu, tylko w zdrowszej wersji.

Łosoś
Pora na coś ambitniejszego. Łosoś to ryba delikatna – chwila nieuwagi i masz na talerzu suche trociny.
Umieściłem spory filet na kratce (wcześniej lekko posmarowałem ją oliwą, żeby skóra nie przywarła – polecam ten trik). Ustawiłem temperaturę na 180 stopni i czas na 8 minut. Tak, tylko tyle.

Przez szybkę widziałem, jak promiennik podczerwieni działa bezpośrednio na wierzch ryby. Mięso zaczęło się ścinać i rumienić w oczach.

Po wyjęciu poezja. Łosoś był idealnie upieczony. Promiennik zamknął go od góry, tworząc delikatną skórkę, ale środek pozostał niesamowicie soczysty i rozpływający się w ustach.
Nie było mowy o przesuszeniu. Jeśli jesteś fanem ryb, to ten sprzęt zastąpi Ci parowar i piekarnik w jednym, a zrobisz to trzy razy szybciej.

Polędwiczki z kurczaka
Na koniec test ostateczny: chude mięso z kurczaka. To zmora wszystkich osób na diecie, bo w piekarniku czy na patelni bez tłuszczu łatwo zrobić z niego suchy wiór.

Wrzuciłem kilka kawałków polędwiczek, przyprawiłem i użyłem trybu grill – 200 stopni na 5 minut. Dzięki temu, że Tefal EY8328 nie musi się długo rozgrzewać, wysoka temperatura uderzyła w mięso niemal natychmiast.

Pory się zamknęły, soki zostały w środku. Po przekrojeniu mięso było wilgotne i błyszczące od soków, a nie szare i matowe. Smakowało świetnie, mimo że nie użyłem ani grama dodatkowego tłuszczu.
Dla osób trenujących, które jedzą dużo drobiu – ten sprzęt to game changer. Szybko, bez tłuszczu i co najważniejsze – smacznie!

Kultura pracy i czyszczenie
Teraz muszę wspomnieć o kilku rzeczach, których nie wyczytasz w tabelce ze specyfikacją. Po pierwsze – głośność.
Sprzęt nie wyje jak startujący odrzutowiec. Słychać szum wentylatora, to jasne, ale jest on na tyle kulturalny, że spokojnie możesz prowadzić rozmowę w kuchni.

Po drugie – zapach. Przy pierwszym użyciu czuć było ten lekki zapach nowej elektroniki, ale dosłownie przez kilka sekund. To normalne.
Przy drugim podejściu (już z jedzeniem) czułem wyłącznie zapach pieczonych frytek. Nie ma mowy o smrodzie plastiku przechodzącym na jedzenie.

Po trzecie – czyszczenie. Kosz i kratka pokryte są świetną powłoką, do której nic nie przywiera. A jak już skończysz, po prostu wrzucasz tackę do zmywarki i zapominasz o temacie.

Minusy sprzętu
Żeby jednak nie było tak kolorowo, muszę wspomnieć o minusach. Nie jest ich wiele i to bardziej pojedyncze spostrzeżenia, ale myślę, że warto o tym wspomnieć.
Przede wszystkim 7 litrów pojemności wiąże się ze sporymi gabarytami (prawie 40 cm głębokości), więc jeśli masz małą kuchnię, to ten sprzęt zajmie Ci kawał blatu.

Druga sprawa to cena – prawie 800 zł to spory wydatek i na rynku znajdziesz tańsze modele, choć bez technologii podczerwieni.
Warto też pamiętać, że trzeba się tego sprzętu nauczyć, bo grzeje mocniej i szybciej niż standardowe frytkownice.
W mojej prywatnej frytkownicy zawsze musiałem nastawiać większą moc, niż było to polecane w przepisach. Tutaj tego problemu nie miałem i nawet zdarzyło mi się robić coś krócej niż zazwyczaj.

Podsumowanie
Podsumowując, Tefal Easy Fry Infrared EY8328 to nie jest tylko kolejna frytkownica z ładną nazwą. Technologia podczerwieni faktycznie zmienia zasady gry, bo jedzenie robi się szybciej i nie wysycha tak mocno, co przy chudym mięsie czy rybach jest kluczowe.
Jeśli szukasz głównego urządzenia do gotowania, chcesz jeść zdrowiej i nie lubisz kompromisów w smaku, to moim zdaniem warto dopłacić za ten efekt. To solidny kawał technologii, który robi robotę!

Tyle ode mnie na dzisiaj. Dajcie koniecznie znać w komentarzach, co myślicie o takim rozwiązaniu. Do zobaczenia w kolejnych testach!
Materiał reklamowy dla marki Tefal, ponieważ redakcja otrzymała wynagrodzenie za wykonanie testu. Opinia o produkcie pozostaje niezależna i subiektywna.
Ocena Tefal Easy Fry Infrared EY8328:

Odznaczenia Tefal Easy Fry Infrared EY8328:

