Ceny Xiaomi Handheld Garment Steamer
Na samym początku prześledźmy ceny parownicy Xiaomi Handheld Garment Steamer:
Jak widzisz, tego ręcznego steamera da się nabyć nawet za 100 zł lub mniej! Mimo że mobilne parownice bywają niedrogie, to i tak kosztuje poniżej średniej dla tej kategorii.
Mimo to osiągi podawane w specyfikacji i liczne opinie użytkowników mogą sugerować, że to jedna z najlepszych parownic do ubrań.
Jak zatem jest w rzeczywistości? Sprawdźmy to!
Budowa
Wyjmując z pudełka parownicę za 100 zł, obawiałem się, że niczym nie będzie się różniła od tanich sprzętów, które dobrze znam z Lidla czy Biedronki. Jak na tak małe urządzenie, Xiaomi zrobiło to elegancko.

Testowany steamer nie wygląda jak tani plastikowy gadżet z marketu. Uświadczysz minimalistyczny, biały design, lekko matowe tworzywo, składany uchwyt i smukły zbiornik na wodę, który pomieści 160 ml.

Wydaje się, że to mało, ale testowałem konkurencyjny model, do tego 5 razy droższy, który posiadał zbiornik 100 ml. Jeżeli chcesz kompaktowe, a zarazem lekkie urządzenie, musisz iść na kompromis z pojemnością zbiornika.

Waga parownicy wynosi 770 g. To idealny kompan do podróży, który oprócz tego, że mało waży, to zajmuje też mało miejsca. Jednocześnie to składana parownica.

Podczas mojego wyjazdu na Mazury od razu doceniłem tę mobilność. Była okazja wyskoczyć do pobliskich miasteczek, pozwiedzać i pójść na kolację. I właśnie wtedy parownica okazała się ratunkiem. Szybko odświeżyłem koszulę, zamiast wychodzić w rozciągniętym dresie. Kilka minut i byłem gotowy, bez stresu i bez kombinowania.

Mimo kompaktowych wymiarów czuć, że konstrukcja jest solidna. I powiem Ci szczerze, spodziewałem się, że za stówę to będzie taki plastik-fantastik, który rozleci się po dwóch użyciach.

A tu zaskoczenie, bo nic nie trzeszczy, uchwyt chodzi pewnie, zbiornik jest dobrze spasowany. Nie wygląda jak przypadkowy gadżet z marketu, tylko jak sprzęt, którego nie wstyd wyjąć z torby w hotelu czy postawić na półce w domu.

O, byłbym zapomniał, a to w sumie ważna rzecz. W tej parownicy jest ceramiczna płytka grzewcza. Zaskoczył mnie ten fakt, ponieważ w sprzęcie za stówkę spodziewałem się raczej jakiegoś taniego metalu, a ceramika stanowi duży plus.

Dlaczego? Po pierwsze, równomiernie się nagrzewa, więc nie przypalisz materiału. Po drugie, lepiej sunie po tkaninie, nie tworząc efektu szarpania czy haczenia.
No i jest po prostu trwalsza, zatem nie zarysuje się od pierwszej koszuli i nie zacznie rdzewieć. Takie rozwiązanie widuję raczej w droższych parownicach, więc fajnie, że Xiaomi wrzuciło to tutaj.
Obsługa
Cała obsługa jest prosta. Kabel ma 2 m długości i nie sprawił mi problemów przy prasowaniu. Ty pewnie również spokojnie dosięgniesz do najbliższego gniazdka.

Wspomniane już 160 ml pojemności wystarczy na kilka koszul albo jedno solidne odświeżenie sukienki. Ponadto czas nagrzewania wynosi 26 sekund.

Tak błyskawiczna praca stanowi przewagę w stosunku do np. klasycznego żelazka. Co więcej, nawet wiele flagowych, dużo droższych parownic nagrzewa się nieco wolniej, choć różnice w tej kategorii nie są ogromne w tym aspekcie.
Parownica zaoferuje Ci dwa tryby prasowania. Pierwszy to na mokro, czyli klasyczne używanie pary. Wciskasz przycisk, para zaczyna lecieć, a Ty usuwasz zagniecenia.

Idealne, żeby szybko wygładzić coś, co wyciągnąłeś przed chwilą z walizki. Tkanina robi się lekko wilgotna, ale wysycha w kilka minut i wygląda zdecydowanie lepiej.
Drugi tryb to na sucho, gdyż nie używasz pary, tylko samej gorącej płytki grzewczej. To trochę tak, jakbyś miał mini-żelazko w dłoni.
Sprawdza się świetnie, gdy nie chcesz dodatkowej wilgoci, na przykład na grubszym materiale, albo kiedy zależy Ci na szybkim docisku i wykończeniu mankietu czy kołnierzyka.

Na plus to, że sprzęt radzi sobie również na płasko, można spokojnie użyć go na desce. To wbrew pozorom nie jest standard w ręcznych parownicach, ponieważ sporo modeli przy takim ułożeniu zaczyna pluć wodą zamiast parować.
Testy
No dobra, teoria teorią, ale najważniejsze, jak to prasuje. Przygotowałem kilka rzeczy, żeby pokazać Ci, jak parownica radzi sobie w praktyce. Zacznę od klasyki, czyli koszuli.
Prasowałem koszulę w pionie na wieszaku i udało mi się doprowadzić ją do dobrego stanu w równe 3 minuty. Jeśli jednak szykujesz się na wesele i zależy Ci, żeby nie było nawet jednego zagięcia, to trzeba doliczyć jeszcze chwilę. Całość zajmie jakieś 3 i pół minuty.

Moim zdaniem, w pionie sprawdza się świetnie, o wiele lepiej niż w poziomie. Wystarczy przejechać parą wzdłuż materiału i po chwili zagniecenia znikają. Widać, że para przenika tkaninę i skutecznie rozluźnia włókna.
Stopa żelazka jest dość mała, więc prasowanie na płasko nie należy do najszybszych i trochę trzeba się namachać. Da się to zrobić, efekt finalny jest okej, ale trwa to zbyt długo, żeby chciało się tak męczyć na co dzień.
Niemniej w tej cenie można na to przymknąć oko. To w końcu mobilny i budżetowy sprzęt bardziej do szybkich poprawek niż do maratonów przy desce.

Kolejny test to coś, co wielu osobom spędza sen z powiek – firanki i zasłony. Wiem, że to częsty problem w domu, bo kto ma cierpliwość do prasowania takich powierzchni? Na szczęście parownice potrafią uratować sytuację.

Ja co prawda firanek w mieszkaniu nie mam, ale na balkonie wiszą mi zasłony przeciwsłoneczne, tak, żeby nie raziło mnie słońce, kiedy pracuję na tarasie. Idealna okazja, żeby sprawdzić, jak Xiaomi Handheld Garment Steamer poradzi sobie w takim zadaniu.

I powiem tak: działa i daje radę. Tkanina się wygładza, zagniecenia znikają, ale nie ma co ukrywać: mała stopa żelazka i ograniczony wyrzut pary sprawiają, że potrzeba cierpliwości.
To nie jest sprzęt, który trafiłby na podium, gdybyśmy robili ranking najlepszych parownic do firan, ale… jeśli raz na jakiś czas trzeba ogarnąć zasłony, Xiaomi w końcu da sobie radę. Musisz jednak uzbroić się w odrobinę cierpliwości, której ja osobiście nie mam.

Parownica to nie tylko szybkie ratowanie koszuli z walizki. Świetnie sprawdza się też do odświeżania ubrań, które pół roku wisiały w szafie.
Sam tak miałem, lato przyszło nagle, a ja wyciągnąłem z garderoby ulubione lniane koszule. Wyglądały tak, jakby ktoś zrobił z nich kulkę i upchnął na dno walizki. Kilka minut z parą i odzyskały formę.

Podobnie jest z płaszczami, wyciągam je jesienią i wiadomo, po kilku miesiącach w szafie potrafią złapać kurz albo zapachy. Tu też parownica robi robotę, materiał wygląda świeżo, a dodatkowo para usuwa nawet 99,9% bakterii i roztoczy.

Nie trzeba od razu lecieć do pralni chemicznej, czasem wystarczy kilka minut i płaszcz jest gotowy na nowy sezon. A do tego nie pachnie już stęchlizną.
Podsumowanie
Xiaomi Handheld Garment Steamer to sprzęt, który pozytywnie mnie zaskoczył, bo początkowo spisywałem go na straty. W podróży to absolutny hit, był dla mnie mega pomocny – mały, składany, lekki i gotowy w 26 sekund, tak że czego chcieć więcej? W tej cenie to wręcz must have do walizki.
Jeśli chodzi o codzienne prasowanie w domu – jasne, działa wolniej niż klasyczne żelazko czy topowe parownice, które testowałem. Ale szczerze? Mówimy o sprzęcie, który kosztuje nawet pięć razy mniej od niektórych flagowców, a i tak daje radę oraz wygląda jak coś bardziej premium.
Kompaktowy, niepozorny model, ale jest z niego wariat. Według mnie to obowiązkowy kompan dla każdego, kto często podróżuje, a chce prędko odświeżyć wymiętolone po pobycie w walizce czy torbie ciuchy.
W komentarzu pod materiałem podziel się swoją opinią – czy uważasz, że warto kupić Xiaomi Handheld Garment Steamer? Czy widzisz jakieś zastosowanie tego sprzętu w swoim przypadku? Jestem bardzo ciekaw Twojego zdania.
Na koniec dziękuję Ci za uwagę i do następnego!
Ocena Xiaomi Handheld Garment Steamer:

Odznaczenia Xiaomi Handheld Garment Steamer:

