Czy granie na kierownicy pomaga w nauce jazdy prawdziwym autem?

czy granie na kierownicy pomoże w nauce prowadzenia samochodu?

Spis treści:

    Czy granie w gry wyścigowe na kierownicy może w jakimś stopniu pomóc komuś nauczyć się jeździć prawdziwym samochodem? U niektórych to pytanie wywołuje szyderczy śmiech. Inni zastanawiają się jednak nad tym nieco głębiej. Dla obu tych grup przygotowałem artykuł z moimi własnymi przemyśleniami, jak i doświadczeniami.

    Nie będę ukrywał, że nauka jazdy w moim przypadku była jednym z najbardziej stresujących przeżyć. Bardziej niż ślub czy spowiedź po latach. Nie miałem wcześniej żadnego doświadczenia. Ba, cierpię na chorobę lokomocyjną, która przez lata wywoływała u mnie niechęć do prowadzenia samochodu.

    Poznałem jednak kiedyś moją przyszłą żonę, która mieszkała na obrzeżach miasta. Po pewnym czasie upewniłem się w przekonaniu, że w końcu się z nią ożenię i u niej zamieszkam. Najbliższy market jest ponad 4 km stąd. Do mniejszych sklepików też kawał drogi. Moja wybranka serca miała już prawko, ale w ogóle nie jeździła i zapomniała właściwie, jak się prowadzi samochód.

    Podjąłem więc męską decyzję – robię to cholerne prawko.

    Jako że czasem występują u mnie przebłyski większego sprytu, postanowiłem, że kupię sobie kierownicę do gier. Miałem nadzieję, że pomoże mi ona szybciej ogarnąć niektóre rzeczy. To doświadczenie, jak i sporo innych przemyśleń na ten temat, pchnęły mnie do napisania artykułu, który właśnie czytasz. Kończę więc moje życiowe historie i zapraszam do analizy.

    Nauka jazdy z kierownicą do gier? Najpierw zadbaj o dwie sprawy

    Żeby ten pomysł miał szansę wypalić, musisz zwrócić szczególną uwagę na dwie rzeczy.

    Odpowiednia kierownica

    Jak się pewnie domyślasz, to absolutna podstawa. Zarówno jeżeli chcesz dobrze się pobawić z grami samochodowymi, jak i wynieść z nich coś, co przyda się w realnym świecie, zakup solidny model.

    Tu pierwsza przeszkoda – do tysiaka ciężko będzie Ci znaleźć coś konkretniejszego. Najlepsze kierownice do gier kosztują kupę kasy. Najtańszą-najlepszą opcją są już dość leciwe, ale i legendarne kierownice Logitech. Właśnie jedną z nich wtedy zakupiłem, a konkretniej Logitech Driving Force GT.

    No dobra, ale dlaczego to takie ważne? Chodzi o jak największy realizm i immersję. Musisz koniecznie postawić na technologię sprężenia zwrotnego (Force Feedback). Ogólnie biorąc, kierownica reaguje wtedy na zdarzenia w wirtualnym świecie. Gdy z czymś się zderzysz, na obręczy poczujesz drgania.

    To coś dużo efektywniejszego niż system prostych wibracji. Technologia FF tak ewoluuje, że najnowsze rozwiązania symulują zachowanie zawieszenia. Wirtualna bryka wybija się z rampy, a ty czujesz, jak siła grawitacji ściąga Cię w dół. I to bardzo precyzyjnie. Prawie jak w rzeczywistości. Im lepsza będzie kierownica, tym realniejsza stanie się rozgrywka.

    kierownica do gier logitech driving force gt

    Pełny zakres obrotu na 900 stopniach to też duże udogodnienie. W takich modelach opór stawiany przez kierownicę można zwykle dokładnie regulować.

    Lepsze modele nie mają też problemu z kompatybilnością z popularnymi grami czy martwą strefą (deadzone). Czym ta strefa jest? Powiedzmy, że wykonujesz pewien ruch w grze, np. skręcasz kierownicą w prawo, a wirtualny samochód nie reaguje, albo reaguje dopiero po przekroczeniu większego stopnia skrętu. Wyobraź sobie, jak będzie to uciążliwe. Takie problemy są powszechne w “kierach” za kilka stów.

    Pozostaje kwestia wyposażenia. Owszem, ciężko znaleźć teraz nawet drogą kierownicę, która miałaby zamiast gałki, dźwigni, łopatek czy manetek do zmiany biegów bardziej realistyczny shifter. Z pedałem sprzęgła jest tak samo. Mimo wszystko markowe kierownice dają możliwość dokupienia różnych bajerów. Wymieniłem je dokładnie w tym artykule: Jakie akcesoria warto dokupić do kierownicy do gier?

    Shifter do kierownicy Thrustmaster TH8A

    No cóż, tanie sprzęty to to nie są. Powstaje więc intrygujące pytanie – czy nie lepiej tę kasę wydać na dodatkowe godziny nauki jazdy? Po przeczytaniu całego artykułu to Ty sam będziesz musiał sobie odpowiedzieć na to pytanie, choć zadbam o to, aby ułatwić Ci decyzję. Przejdźmy póki co do drugiej ważnej sprawy.

    Odpowiednia gra

    Załóżmy, że masz już odpowiednią kierownicę gamingową i być może jakieś dodatki, które zapewnią Ci jak największy realizm. Nic Ci po tym wszystkim, jeżeli wybierzesz gry, które nie wykorzystają jej potencjału.

    Postaw na symulator jazdy

    Obowiązkową pozycją powinien być dobry symulator jazdy. Gorąco polecam Ci Euro Truck Simulator 2, który również ja wybrałem, gdy byłem w trakcie nauki jazdy. Okej, wielka ciężarówka nie przypomina skromnej osobówki, na której człowiek uczy się jeździć, ale nie o to w tym chodzi.

    W ETS 2 jeździ się spokojnie. Dostaje się mandaty za stłuczki czy łamanie niektórych przepisów drogowych (np. nadmierna prędkość). Trzeba więc patrzeć na znaki, w lusterka, rozglądać się kamerą przy włączaniu się do ruchu, tankować, jak i próbować parkować wielkim tirem.

    Sama fizyka jazdy stoi na dość dobrym poziomie. Warunki atmosferyczne się zmieniają, a wtedy wycieraczki nie włączą się same. Wszystkim w zasadzie sterujesz. Radość z gry spora, a przede wszystkim trzeba wykonywać czynności, które w innych grach robią się same.

    Odpuść gry arcade

    Na przeciwległym biegunie postawić można proste arcade’ówki. Chodzi o gry wyścigowe, w których rzadko używa się hamulca. Pokonywanie zakrętów przy ponad 100 km/h to w nich nic nadzwyczajnego. Stłuczka przy ponad 200 km/h? Spoko, auto będzie trochę porysowane. I gdzie tu realizm?

    Chodzi po prostu o to, żeby jak najdłużej ścigać się przy ogromnych prędkościach i nic nie robić sobie ze stłuczek. Model jazdy często jest przy tym dość słaby, wręcz plastikowo-kartonowy, bo tak odebrać można zachowanie wirtualnej bryki – pomykające pudełeczko, któremu prawa fizyki są obce.

    Dobre symulatory wyścigów bawią i uczą

    Istnieją też gry, które są gdzieś pośrodku. Ja za takie uznaję chociażby serie Gran Turismo i Forza Horizon, choć znajdzie się ich pewnie więcej.

    Fizyka jazdy jest w nich świetna. Kupa fur do wyboru i każda zachowuje się inaczej. Można je modyfikować, zmieniać pewne ustawienia, a samochód na to odpowiednio zareaguje.

    Wysokie prędkości to, rzecz jasna, podstawa rozgrywki, bo chodzi o ściganie się, a nie rozwożenie towaru i pokonywanie długich autostrad. Mimo tego samochody zachowują się dość realistycznie.

    W Gran Turismo od zawsze są też licencje. Często polegają na pokonaniu fragmentu trasy, ale też na idealnym wyhamowaniu i zatrzymaniu się w określonym obszarze. Trzeba więc kombinować, żeby znaleźć optymalny tor jazdy, jak i wyczuć, kiedy i z jaką siłą używać hamulca i gazu.

    Warto więc moim zdaniem na początek zakupić ETS 2 + ostrzejszy symulator wyścigów samochodowych.

    kierownica do gier thrustmaster ferrari alcantara t300

    Gra, której świat żyje

    Czy to już koniec propozycji? Nie do końca, bo jest jeszcze coś. Warto czasem pojeździć w grze, której świat tętni życiem. Chodzi o ruch miejski z dużą liczbą przechodniów, jak i kierowców, którzy nie zawsze stosują się do przepisów.

    No i pojawia się nam znana gierka, a konkretniej… GTA V. Tak, może model jazdy idealny nie jest, ale trzeba przyznać, że miejscówki, po których się poruszamy, kipią życiem. Dużo świateł, dużo skrzyżowań, dużo głupkowatych przechodniów. Prawie jak w rzeczywistości, przynajmniej pod tym względem.

    Połączenie porządnej kierownicy z kilkoma zróżnicowanymi grami da dobry wstęp do grania, które może zaprocentować w przypadku nauki jazdy. Zobacz więc wszelkie plusy tego rozwiązania.

    Aha, chyba nie muszę dodawać, że najlepiej jest grać używając widoku z kabiny, prawda? Celujemy przecież w jak najlepsze odwzorowanie prawdziwego świata.

    Jak kierownica do gier pomaga nauczyć się jeździć?

    Tak, wiem. Każdy sceptyk zasypie mnie teraz oskarżeniami, że gadam głupoty. Bo nie ma to dużo wspólnego z prawdziwą jazdą. Nie można tego jakkolwiek porównywać. Bo to zupełnie coś innego. Bo treningu na drodze nic nie zastąpi. Bo takie gry mają głównie bawić.

    Co na to odpowiem? Zapewne po części zgodzę się z większością zarzutów.

    Ale jak to? To po co ten artykuł? Czemu mnie wkręcasz, pismaku jeden?!

    Spokojnie, już tłumaczę. Chodzi o to, że rzeczywiście jest to tylko gra i jej kontroler imitujący prawdziwą kierownicę. Nie uwzględnia wielu czynników. Nie da rady póki co idealnie odwzorować zachowań realnego pojazdu. Warunki jazdy też zupełnie inne.

    Byłbym nierozsądny albo nieszczery, gdybym powiedział Ci zdecydowanie, że gamingowa kierownica i dobry symulator każdego świetnie nauczy jeździć samochodem.

    Nie zrobi więc z nikogo mistrza kierownicy, ale… w pewnych rzeczach pomoże, co zaraz omówię.

    Dobre nawyki, które warto szybko wyrobić

    Zauważam pewne nawyki podczas jazdy, które w symulatorach się stosuje, a w realu mogą decydować nawet o naszym życiu.

    Pomyśl bowiem, co jest głównym powodem wypadków czy mandatów? Gapiostwo, brak odpowiedzialności i wyobraźni, zbyt duża prędkość. Ale z czego to wynika? Ktoś nie spojrzał w lusterko, wymusił pierwszeństwo, nie zatrzymał się przy znaku stop, nie zauważył w ogóle znaku drogowego, nie włączył kierunkowskazu.

    Pamiętasz może, co pisałem o grze ETS 2? Tam niechlujstwo na drodze grozi mandatem, a mandat zabiera kasę, którą gracz inwestuje w swoją firmę przewozową. Jeżeli chcesz coś w tej grze osiągnąć, musisz stosować się do przepisów ruchu drogowego. Oczywiście jest to uproszczone, ale te dobre nawyki wyrabiasz cały czas, a to ważne.

    Uwierz mi, że to był dla mnie ogromy fun przy tym tytule. Włączając kierunkowskaz, patrząc w lusterko, interpretując znaki drogowe, zmieniając pas, żeby nie jechać ciągle lewym, czułem, że dokładnie tak samo będę robił podczas szkolenia na kierowcę.

    znaki drogowe trzeba znać, szczególnie stop

    Technika jazdy

    Czyli kolejna podstawa. Wiesz, byłem kompletnie w tym zielony. Nawet w grze miałem problem z zakrętami. Wjeżdżałem często na krawężnik, nie potrafiłem dostosować prędkości. Niechlujnie wyprzedzałem inne pojazdy.

    Po pewnym czasie zacząłem jednak udoskonalać swoją technikę jazdy. Wykształciłem też pewne odruchy i uważam, że to później zaprocentowało w realnym świecie.

    Refleks i podzielność uwagi

    To akurat pewien pewniak. Gry poprawiają refleks i zdolności manualne, a to się przecież przydaje w życiu. I to nie tylko przy prowadzeniu samochodu. Poprawisz więc koordynację ręka-oko.

    Początkujący kierowca może mieć ogromne problemy z podzielnością uwagi. Kręcisz kierownicą, zmieniasz biegi, używasz pedałów, rozglądasz się, żeby z nikogo nie zrobić placka. Twoje reakcje muszą być odpowiednio szybkie i pewne, a gry mogą troszkę w tym pomóc, szczególnie gdy używasz rozbudowanego zestawu. Czyli na przykład z trzema pedałami i shifterem H.

    zmienianie biegów wymaga na początku podzielności uwagi

    Ekstremalne sytuacje na drodze

    W rzeczywistości rzadko się nam zdarzają, i dobrze. A w grze? Wywołasz je w kilka sekund. Można się rozpędzić i wpaść w poślizg. Dowiedzieć się na własnej skórze, co to jest nadsterowność i podsterowność. Jak wtedy może się zachowywać pojazd. Użyć przy tym hamulca ręcznego.

    To dalej będzie bardzo uproszczone, bo w przyszłości będziesz jeździł różnymi samochodami i w różnych warunkach. Mimo wszystko zawsze jakaś podstawowa wiedza, o ile gra i Force Feedback w kierownicy dają radę.

    Taka ciekawostka. Na pewnym forum internetowym czytałem opinię na podobny temat. Pewien gracz pisał, że wpadł w poślizg, ale na prawdziwej drodze. Uważał, że doskonale wiedział, jak manewrować kierownicą, żeby wyjść z tego żywy. A skąd niby wiedział? Twierdził, że dzięki graniu na kierownicy.

    Czy pisał prawdę? Nie wiem, być może. Czy rzeczywiście granie na kierownicy mu pomogło? A może widział takie manewry na szkoleniu teoretycznym czy jakimś filmiku pokazowym? Tego się nie dowiemy, ale stwierdziłem, że muszę Ci o tym wspomnieć.

    Jak skończyła się moja historia z kierownicą i prawkiem?

    Jeżeli czytasz ten tekst od początku, to zapewne pamiętasz wstęp. Opowiadałem w nim, że ciężko było mi zebrać się w sobie i zapisać na prawko.

    Jak to wszystko się skończyło? Byłem przecież kompletnym laikiem, a do tego z traumą do pojazdów, które jeżdżą. Historia z rzyganiem w autobusie szkolnym do dziś straszy mnie po nocach. Szczególnie że jechały dwie klasy. A w jednej z nich była dziewczyna, w której się podkochiwałem. Słabo wyszło, prawda?

    Mało tego, na moje nieszczęście zmieniła się bryka, którą ludzie zdawali egzamin praktyczny. Wcześniej była to Toyota Yaris, na której wszystkiego się uczyłem. Tuż przed moim egzamin jej miejsce zastąpiła Kia Rio. Bryka dość podobna, ale jednak troszkę większa.

    Przechodząc do meritum… zdałem za pierwszym razem. Sam nie mogłem w to uwierzyć, ale poszło całkiem nieźle i się udało. Mało razy w życiu byłem z siebie tak dumny.

    Czy pomogła mi w tym jakoś kierownica do gier i maratony w grze ETS 2? Ciężko mi ocenić. Być może rzeczywiście wykształciłem u siebie szybciej pewne dobre nawyki i odruchy.

    Nie jestem urodzonym mistrzem kierownicy. Nie dawałem sobie żadnych szans, że tak szybko zdam. Odłożyłem na egzaminy ponad tysiąc złotych, bo podejrzewałem, że trochę to potrwa. A jednak, zaskoczyłem sam siebie. Innych zresztą też.

    Teraz pomykam sobie moim miejskim pierdzikiem. Przy okazji nauczyłem jeździć żonę, która wcześniej zdążyła zapomnieć, jak to jest być za kółkiem. Tak więc… szczęśliwe zakończenie.

    Przeczytaj też później: Kierownica czy pad – Co lepsze do gier wyścigowych?

    Podsumowanie

    Nic nie zastąpi praktyki i doświadczenia w jeździe prawdziwym samochodem. Tego jestem pewien. Śmiem jednak twierdzić, że odpowiednia kierownica gamingowa i gry mogą jak najbardziej pomóc w nauce jazdy. Może nie w ogromnym stopniu i nie we wszystkim, ale zawsze to coś.

    Pewne odruchy, manewry, prawidłowy tor jazdy, a także sprawdzenie, jak operować hamulcem, gazem i kierownicą, żeby nie stracić kontroli nad pojazdem – da się dzięki grom liznąć trochę praktyki. Istotną rolę w tym wszystkim odgrywają jednak prawa fizyki, które w grach nie zawsze choć trochę przypominają te z reala. Pamiętaj o tym.

    A jak już zdasz prawko i otrzymasz upragniony plastik, to kierownica zostanie i będziesz mógł beztrosko zasuwać w grach wyścigowych czy symulatorach.

    Pomyśl zresztą o symulatorach lotu. Jak ludzie uczą się latać wielkimi samolotami? Przecież tam błąd kosztuje życie. Wykorzystuje się więc przy szkoleniach wirtualny świat. Oczywiście sama kabina, kokpit i inne bajery są wręcz identyczne, ale to wciąż nie jest rzeczywistość, a przyszli piloci się tak kształcą. I wyrastają w końcu na profesjonalistów w swoim fachu.

    Zostawiam Cię z tą myślą. Jeżeli masz swoją opinię na temat tego, czy gry i kierownica mogą pomóc w nauce jazdy prawdziwym samochodem, to zapraszam do sekcji komentarzy. Troszkę się rozpisałem, ale i tak z miłą chęcią podyskutuję z Tobą na ten temat.

    Szerokiej drogi! Zarówno w wirtualnym, jak i realnym świecie 😉

    [Głosów:2    Średnia:5/5]

    Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz

    avatar
      Subscribe  
    Powiadom o