Jak wybrać pralkę?

poradnik jak wybrać pralkę

Spis treści:

    Jak wybrać pralkę, żeby się nie rozczarować? Na co zwrócić uwagę, a na co się nie nabrać? Rozsądny zakup wymaga wiedzy, ale w tym miejscu każdy z Was ją znajdzie. Troszkę lektury i wszystko stanie się jasne. Zapraszam do kompleksowego poradnika na ten temat.

    No właśnie, jak kupić pralkę? Zobaczyć ranking pralek, iść do sklepu, zapłacić i po problemie. Albo przy komputerze, w sklepie internetowym. Proste, nie? Nawet bardzo, ale jak wybrać pralkę, żeby być zadowolonym z zakupu, i to również po wielu latach użytkowania jej? Jak wybrać taką, która poradzi sobie z każdym rodzajem plam i nie zużyje zbyt dużo prądu oraz wody?

    Jeszcze więcej tego typu pytań rodzi się w naszych głowach.

    W tej części poznacie odpowiedzi na wszystkie z nich. Dzięki tej wiedzy dowiecie się, co tak naprawdę musi mieć pralka, żeby sprawdzić się właśnie u Was.

    Jaki rodzaj pralki wybrać?

    Jedna z głównych podstaw, choć zapewne wiecie, jaki typ pralki jest Wam potrzebny. Wszelkie podziały w tej kategorii nie są zbyt skomplikowane. Odnoszą się głównie do konstrukcji.

    Podział ze względu na sposób umieszczania rzeczy w pralce

    • Pralki ładowane od przodu – standardowe pralki bębnowe, których okno z drzwiczkami znajduje się na froncie. Szerokie na 60 cm i wysokie na 85 cm. Czasem te wymiary nie są idealnie równe wobec tego, co przed chwilą podałem, ale ewentualne różnice to zazwyczaj kilka milimetrów. Największe rozbieżności pomiędzy nimi odnoszą się do głębokości, o czym też wspomnę za kilka chwil. Pralki ładowane od frontu są najpopularniejsze i najczęściej kupowane, ale też najbardziej zróżnicowane. Mowa chociażby o ładowności.
    • Pralki ładowane od góry – jak sama nazwa wskazuje, wlot na nasze ciuchy znajduje się u góry. Idealne pralki do ciaśniejszych pomieszczeń (np. mniejszych łazienek), gdyż niejednokrotnie mieszczą się w węższej wnęce. Ich gabaryty są bardziej znormalizowane. Szerokość 40 cm, głębokość 60 cm i wysokość 90 cm. Jedyne rozbieżności dotyczą czasem właśnie wysokości, ale raczej nie powinny wychodzić poza zakres 85-90 cm. Odpada nam problem z szerokością, choć powinniśmy zwrócić uwagę na to, co jest nad taką wąską pralką. Pokrywa otwiera się przecież do góry, a mierzy zazwyczaj kilkadziesiąt centymetrów. Od bębna oddzielają nas dość cienkie drzwiczki.

    Wybór pomiędzy powyższymi rodzajami nie jest raczej kwestią upodobań czy preferowania danej stylistyki. Chodzi głównie o to, jaką przestrzenią dysponujemy na nową pralkę. Jeżeli miejsca jest pod dostatkiem, to nie widzę sensu kupowania pralki ładowanej od góry.

    Dlaczego? Są one zazwyczaj mniej opłacalne, jeżeli popatrzymy na to, jakie parametry, funkcje i technologie oferują względem swoich cen. Czasem ciężej wkłada i wyjmuje się z nich pranie, gdyż trzeba po nie nurkować. Właściwie takie same gabaryty zabijają również dostępność modeli o bardzo dużej ładowności. Zabudowa? Raczej nie ma szans, bo klapa otwierana do góry jest wysoka.

    W przypadku sprzętu ładowanego od przodu nie mamy aż tylu ograniczeń. Wybór jest szerszy, a ceny niejednokrotnie przystępniejsze. Wszystko zresztą dokładnie opisałem w osobnym artykule: Pralka ładowana od przodu czy od góry? Która będzie lepsza? Jeżeli więc ciekawi Was pojedynek najpopularniejszych rodzajów pralek, to zajrzyjcie do podlinkowanego artykułu.

    Podział ze względu na możliwości umiejscowienia sprzętu

    Wypada mi o tym wspomnieć. Wyróżniamy pralki automatyczne wolnostojące i do zabudowy. Oba typy są ładowane od frontu. Pewnie niektórzy z Was myślą, że jest to oczywisty i wciąż aktualny podział. Nie do końca.

    Co stoi na przeszkodzie, żebyśmy zabudowali w ciągu szafek kuchennych/łazienkowych normalną pralkę wolnostojącą? W dzisiejszych czasach raczej już nic, choć musimy sprawdzić kilka rzeczy. Co konkretnie? Wszelkie rynienki czy szufladki na detergenty. Elementy, z których korzystamy, które mogą się chociażby wysuwać lub jakkolwiek wystają. Pomoże, rzecz jasna, możliwość zdjęcia blatu pralki.

    pralka wolnostojąca ukryta w kuchennej szafce

    Pozostaje też kwestia wibracji i generowanego hałasu. Warto więc postawić na stosunkowo cichą i stabilną konstrukcję. Niektórzy wspomagają się korkową matą na szafkach obok pralki, żeby nie przenosiły one drgań dalej.

    Rynek pralek typowo pod zabudowę jest już bardzo wąski. Spotkamy na nim modele głównie od niemieckich firm, np. Boscha. Sporo z nich ma już swoje lata.

    Ich cechą wyróżniającą są często drzwiczki na zawiasach, ale nie zawsze będą one pasować do umeblowania pod względem stylistyki lub koloru. Otwór załadunkowy bywa często wyżej umieszczony.

    Moim zdaniem, lepiej czasem pokombinować i zabudować zwykłą pralkę wolnostojącą. Tak zrobili chociażby moi rodzice i nic złego się nie dzieje.

    Jakieś przeszkody w zabudowie pralki wolnostojącej? O ile nie zakupicie jakiegoś starego i wadliwego urządzenia, które nadmiernie paruje z tyłu, to powinno być okej. Warto dobrze wypoziomować pralkę, choć to i tak rada ogólna, do wszystkich. Niektórzy z Was wykonają pewnie jakieś kombinacje z wysokością kuchennego blatu. Nie trzeba być złotą rączką i architektem wnętrz w jednym, żeby sobie z tym poradzić.

    Podział ze względu na głębokość i ładowność

    Dotyczy wyłącznie wolnostojących modeli ładowanych od przodu. Wspominałem już, że panuje wśród nich duże zróżnicowanie pod względem głębokości, ale też ładowności. Omówmy więc pewien podział, który odnosi się do obu parametrów.

    • Pralki pełnowymiarowe lub standardowe – najzwyklejsze pod tym względem urządzenia, których głębokość mieści się zazwyczaj w przedziale 55-60 cm. Najczęściej oferują 7,8 lub 9 kg ładowności.
    • Pralki slim – dużo płytsze konstrukcje. Ich ładowność oscyluje wokół 6 kg, choć są jeszcze bardziej miniaturowe modele, np. na 3-4 kg. Wyróżniają się głębokością poniżej 50 cm. Czasem mają 40-42 cm, a przypadku tych najbardziej mini, nawet poniżej 35-40 cm. Idealne dla singli, par lub do mniejszych mieszkań i łazienek.

    Nie chciałem kombinować, więc przedstawiłem Wam powyższych schemat. Prosty, prawda? Bywa on jednak bardziej rozbudowany, choć według mnie nie do końca potrzebnie, co udowodnię. Spójrzcie:

    • Pralki wielkogabarytowe – czyli takie cholernie pojemne, których ładowność osiąga 10 kg lub więcej. Do tej grupy należą często dość drogie pralki dla bardzo dużych rodzin. Producenci potrafią jednak połączyć ogromny załadunek z rozsądnymi wymiarami. Często zdarza się więc tak, że pralki 10 kg są płytsze od tych, które mieszczą 9 kg, a nawet 8 kg. Dlatego też to nazewnictwo nie przemawia do mnie i wolę prostszy podział. Po co komplikować sobie życie?
    • Pralki normalnogabarytowe – idąc dalej, mamy kolejną dziwną nazwę. Taki segment wpisuje się w około 8 kg ładowności i głębokość do 58-60 cm.
    • Pralki kompaktowe – po prostu odpowiedniki slimów z poprzedniego podziału. Pralki mniejsze, takie do 6 kg ładowności i jak najpłytsze.
    • Pralki super slim – odnoszą się głównie do głębokości poniżej 40 cm i obejmują grupę urządzeń o bardzo małym załadunku.

    Wolę więc schemat: pełnowymiarowe lub slim. Wszelkie parametry i tak są w miarę umowne, ale przedstawiłem Wam mój pogląd na ten temat.

    Niszowe rodzaje pralek

    Jest też grupa dość specyficznych urządzeń do prania, o których wypada mi wspomnieć, choć bardziej w ramach ciekawostki.

    • Pralki wirnikowe – kompaktowe, a przede wszystkim dość mobilne pralki, w których bęben się nie porusza. Pranie odbywa się za pomocą obracającego się wokół własnej osi wirnika. Wymaga to od nas większego wysiłku, gdyż cały proces nie jest tak zautomatyzowany. Ogólnie biorąc, tania alternatywa dla osób, które mają mało miejsca na urządzenie do prania lub nie potrzebują nowocześniejszej konstrukcji i chcą maksymalnie zaoszczędzić.
    • Pralko-wirówki – wyposażone zwykle w grawitacyjny system odprowadzania wody. Względem powyższego typu wyróżniają się dwoma komorami. Jedna służy do prania, a druga do wirowania. Nazywane są czasem pralkami półautomatycznymi. Zajmują zwykle trochę miejsca, więc osobiście nie widzę sensu kupowania ich.
    • Pralki turystyczne – tak, dobrze przeczytaliście. Odłam pralek wirnikowych. Nazywane są często mini wirówkami, mini pralkami lub pralkami kempingowymi. Można z nimi stosunkowo łatwo podróżować. Znajdują swoje zastosowanie na działkach/domkach letniskowych. Najtańsze modele kosztują mniej niż 200 zł.
    • Pralki przemysłowe – prawdziwe kombajny do prania, nazywane pralnicami. Stosowane w profesjonalnych pralniach, ale też w hotelach. Radzą sobie często z ogromnym wsadem. Wyróżniają się większą wydajnością i żywotnością, gdyż są przystosowane do pracy ciągłej. Te najbardziej komercyjne wyróżniają się obsługą na żetony/monety. Ceny profesjonalnych pralek przemysłowych potrafią dochodzić do kilkudziesięciu tysięcy złotych (nawet powyżej 50 000 zł!).

    Ładowność i pojemność pralki – jak dobrać pod siebie?

    Ładowność pralki jest bardzo ważnym zagadnieniem, ale jednocześnie ciężkim do ustalenia. Sprawa jest mocno indywidualna, gdyż musimy wziąć pod uwagę częstotliwość prania (ile razy w tygodniu pierzemy), liczbę domowników (przekłada się na ilość ciuchów, które wylądują w bębnie pralki), a to i tak dopiero podstawy.

    Jeżeli korzystacie z kilku programów, to segregacja ciuchów będzie większa. Nie wszystkie z nich wypierzecie na jednym cyklu.

    Ładowność określana jest w kilogramach. Czy wskażę Wam mimo wszystko jakieś konkretne pułapy, np. pod liczbę domowników? Oczywiście! Są to jednak wyliczenia dość uogólnione, ale też sporządzone w oparciu o aktualny rynek pralek i moje doświadczenia.

    • Parom, rodzicom z jednym dzieckiem, a tym bardziej singlom wystarczy pralka slim o ładowności 6 kg.
    • Czteroosobowe rodziny powinny wybrać pralkę automatyczną o ładowności 7 kg.
    • Jeszcze większe rodziny poszukają natomiast urządzenia o ładowności 8-10 kg, zależnie od liczby domowników.

    Jestem też zdania, że zawsze lepiej wybrać ciut większą pralkę. Nigdy nie wiadomo, kiedy rodzina nam się powiększy, prawda? Sprzyja to także temu, żeby w bębnie było więcej luzu. Ubrania nie będą wtedy tak pogniecione. W skrajnych przypadkach bęben wyładowany na maksa oznacza mniejszą skuteczność prania.

    Dodam przy okazji, że większość pralek na rynku to modele 6 i 7 kg, gdyż od tych wartości zaczyna się dość uniwersalny i bezpieczny pułap pod względem ładowności.

    pełny wsad prany przez pralkę

    Pełny wsad nie dla każdego programu

    Pamiętajcie o jednym – nie we wszystkich programach wykorzystamy pełną ładowność pralki. Te bardziej wyszukane opcje pracują np. na 25-50% całkowitej ładowności. Najlepszym przykładem są chociażby programy szybkiego prania lekko zabrudzonych ciuchów, które obsługują zazwyczaj 2 kg załadunku.

    Niestety niewielu producentów wprost podaje te wartości, więc trzeba się czasem naszukać. Pomocne okazują się chociażby instrukcje obsługi.

    Im większą praleczkę wybieracie, tym bardziej zwróćcie uwagę na pewne udogodnienia względem analizy załadunku.

    O co mi w tym momencie chodzi? Wyobraźcie sobie, że jesteście szczęśliwymi posiadaczami dużej pralki, powiedzmy, że z załadunkiem maksymalnym 9 kg. Musicie jednak wyprać 2-3 kg mocniej zabrudzonych ubrań w którymś ze standardowych programów. Wygląda na to, że zmarnujecie sporo wody, energii i czasu. Przy funkcjonalnej pralce tak się nie stanie.

    Taka automatyka wagowa wpływa na optymalizację cyklu prania względem załadunku. Nowocześniejsze modele potrafią zważyć wsad i dopasować zużycie wody, energii, detergentów, jak również ustalić dokładny czas prania.

    Nowinką technologiczną nie są natomiast funkcje, które na standardowych programach radzą sobie z połową wsadu, a czasem nawet z ćwiartką. W większych maszynkach do prania będą nieocenione.

    Wychodzi więc na to, że nie tylko liczba domowników i częstotliwość prania wpływają na dobór ładowności. Nawet styl prania, że tak to ujmę, ma znaczenie.

    Preferowane programy, jak i sytuacje, w których pragniemy szybciej wyprać mniejszą ilość upapranych ciuchów – myślcie w tej kwestii nieszablonowo. Połączcie wydajność z funkcjonalnościami, żeby żadna sytuacja Was nie zaskoczyła! Chodzi również o ekonomię użytkowania, więc warto pokombinować, a teraz wiecie już jak.

    Co do pralek ładowanych od góry, sprawa jest dużo prostsza. Wymiary nie są wśród nich tak zróżnicowane, więc ładowność też. Polecam modele 7 kg.

    Jak nie przekroczyć maksymalnego załadunku?

    Pomogą w tym pewne funkcje, które ważą wsad i na bieżąco podają informacje na wyświetlaczu LCD. W bardziej uproszczonej wersji działa to tak, że po przekroczeniu maksymalnej wartości na danym programie ujrzymy stosowny komunikat na wyświetlaczu.

    Z pozoru drobnostka, ale dla mnie bardzo cenne udogodnienie. Po zakupie nowej pralki moja żona była zachwycona właśnie informacją o załadunku, więc nie tylko dla mnie ma to znaczenie.

    Ładowność a pojemność – czy jest różnica?

    Jeszcze jedna sprawa. Przy omawianiu ładowności praktycznie wszyscy popełniają jeden błąd.

    Chodzi o zastępowanie ładowności określeniem pojemności. Czy to jest to samo? Nie do końca.

    Pojemność wyrażamy przecież w litrach. Czujecie już pewną zależność? Cechą każdego bębna pralki jest właśnie pojemność. Ma ona ścisły związek z maksymalnym załadunkiem. Skąd się jednak wzięło pojęcie bębna XXL?

    Zauważymy pewne rozbieżności pomiędzy ładownością a pojemnością. Dotyczą głównie dość kosztownych i większych pralek, np. o ładowności 9 kg. Ta z powiększonym bębnem XXL jest pojemna np. na 65 litrów, a ta ze standardowym na 63 litry. Okej, różnica mała, ale udowadnia, że konkretne pułapy ładowności nie oznaczają tej samej pojemności.

    Bęben XXL nie jest więc zagrywką marketingową, pustym hasłem, lecz konkretną korzyścią. Druga sprawa, że te różnice są dość subtelne. Nie wpływają w większym stopniu na komfort użytkowania czy precyzję prania. Czułem się jednak zobowiązany, aby wyjaśnić Wam tę kwestię.

    Energooszczędność w pralkach – czy warto dopłacić?

    Wyścig szczurów – tak brutalnie określę to, co się dzieje z klasą energetyczną pralek. Kiedyś dylematem było to, czy warto dopłacić do A+++ względem A++ lub A+. Teraz czasem też tak jest, ale producenci atakują nas hasłami reklamowymi, w których chwalą się, że ich A+++ jest nawet o 70% lepsze. Kurła, 70%? Biere!

    Owszem, jest o 70% lepsze, ale co z tego? Na początku chciałem tu robić jakieś skomplikowane wyliczenia i tabelki, ale gdy je zacząłem, stwierdziłem, że nie trzeba.

    Pomógł mi w tym… Sharp. W jednym modelu chwali się on rocznym zużyciem energii na poziomie 58 kWh, bo tyle właśnie wychodzi z jego magicznego A+++(-70%). W swoim reklamowym tekście porównuje je do zużycia energii przez pralkę z klasą A. Po prostu – zwykła klasa A, która już dawno odeszła do lamusa. Podaje dla niej wartość 288 kWh. Różnica wynosi więc 230 kWh. Jak to się przekłada na kasę? Stówka z hakiem rocznie.

    Problem w tym, ze Sharp użył porównaniu mydlącego nam oczy. Nie tylko zresztą on, bo większość producentów tak sprytnie przedstawia swoje A+++ o jeszcze niższym zużyciu energii.

    W ramach małego eksperymentu wezmę dwie tanie pralki z A+++ (a model Sharp kosztuje ok. 2500 zł).

    • BEKO MWRE 6512 BWW – 152 kWh
    • Candy Smart CS4 1072D3 – 175 kWh

    Sharp jest lepszy rocznie o ok. 55-70 zł. Teraz sobie wyobraźcie, jaka będzie różnica między tymi tanimi pralkami a modelami, które dodatkowo dają nam -10%, -20% lub -30%. Znikoma, prawie żadna.

    Nie zrozumcie mnie źle, klasa energetyczna jest istotna, ale nie dajmy się zwariować. Nie stawiajcie jej nigdy na pierwszym miejscu. Nie nabierajcie się na te piękne hasła o niesamowitej energooszczędności.

    Z drugiej strony weźmy też pod uwagę ekstremalne sytuacje. Prąd w Polsce idzie o 50% do góry – to chyba najlepszy przykład. Wtedy znaczenie energooszczędności automatycznie podwyższy swój priorytet w każdym poradniku o tym, jak wybrać pralkę.

    Pamiętajcie też, że podstawowe dane o kosztach eksploatacji zawsze znajdziecie na etykietach energetycznych pralek.

    Jak producenci określają roczne zużycie energii?

    Im częściej pierzecie, tym ważniejszy jest to dla Was parametr. Dodam jednak, że wyliczenia rocznego zużycia energii dotyczą 220 cykli. Jedno pranie na 1,66 dnia + oczywiście pobór prądu w stanie spoczynku, który przy różnych bajerach i lepszych wyświetlaczach potrafi być podwyższony.

    Dopinając temat do końca, na kartach produktu takie parametry dotyczą standardowego programu Bawełna 40°C/60°C. Czy żaróweczka zaświeciła się teraz nad Twoją głową? Tak! Na energooszczędność wpływa długość cyklu danego programu i temperatura. Sprawdź również i to, żeby wszelkie obliczenia były kompletne.

    Zostawiam Was z tymi informacjami, ale osobiście doradzam, żebyście nie łykali marketingu. Kalkulator w dłoń, kilka prostych obliczeń, a uzyskacie (prawie) pewność, czy do jakiegoś modelu warto dopłacić ze względu na lepszą energooszczędność. A o co chodzi z tym „prawie” z poprzedniego zdania? Jeszcze coś trzeba wiedzieć, poważnie? Nie marudź. Zapraszam do kolejnego punktu.

    Poradniki o energooszczędności pralek:

    Zużycie wody – roczne i na cykl

    Dopełnieniem klasy energetycznej jest zużycie wody. Najczęściej podawane w stosunku rocznym. Dotyczy 220 cykli i standardowych programów prania, czyli tak jak było z zużyciem energii.

    Wydaje mi się jednak, że producenci jakoś tak bardziej ukrywają przed nami ten parametr. No dobra, nie mówi nam on tak wiele, ciężej go wyliczyć, ale spotkamy urządzenia, które niemiłosiernie siorbią wodę. I tak nie odbije się to jakoś znacząco na ekonomii, spokojnie.

    Różnice są zazwyczaj nieznaczne, choć warto rzucić okiem, szczególnie przy wyliczaniu zużycia energii. Z połączenia obu tych cech wyjdzie przecież koszt jednego prania.

    A co z ekologią – ktoś pewnie teraz zapyta. Mniejsze zużycie wody i energii pomaga Ziemi. Może dla niej warto dopłacić? Nie jestem taki bezuczuciowy wobec niej, spokojnie. Chcę dbać o tę planetę. Segreguję śmieci, zbieram je zawsze po sobie, gdy jestem na zewnątrz.

    A pralki? Producenci mydlą nam oczy rozwiązaniami eko i lepszą energooszczędnością. Szkoda, że nie pokazują przy tym, jak produkują swoje urządzenia, jakich materiałów używają, w jaki sposób utylizują odpady… Na tym zakończę ten aspekt.

    Klasa efektywności wirowania i obroty wirowania

    Kolejny krok do rozwiązania dylematu zakupowego, jak wybrać pralkę. Od razu powiem, że nie jest to aż tak istotna cecha jak rodzaj, ładowność czy energooszczędność.

    Na klasę efektywności wirowania ścisły wpływ mają obroty wirowania, ale też długość tego procesu czy konstrukcja urządzenia.

    Sprawa wydaje się pozornie prosta. Mamy kilka klasa – od A (najlepsza) do G (najgorsza). Najpowszechniejsze są jednak trzy czołowe, czyli A, B, C.

    Co do obrotów na minutę [rpm – ang. revolutions per minute], najczęściej spotykamy wartości 1000/1200/1400. Trochę rzadziej 1600.

    maksymalne obroty wirowania dostępne do wyboru w pralce

    Co to właściwie daje? Wyższa prędkość wirowania sprawia (teoretycznie), że ubrania wyjęte z bębna będą bardziej suche. Niektórzy uważają jednak, że można wtedy łatwiej zajechać pralkę, głównie jej łożysko. Nie jest to jednak tak duży problem w nowoczesnych pralkach.

    Przyznam, że odzież po tak mocnym odwirowaniu będzie zapewne bardziej wymięta. Urządzenia z 1600 obr./min. należą zazwyczaj do wysokiego segmentu, więc oferują programy parowe, które to z kolei wyeliminują problem.

    Zobacz też: Aktualna lista pralek z wymiennymi łożyskami

    Klasa wirowania na papierze a w praktyce

    Wszystko do tej pory wydaje się bardzo klarowne, prawda? Wygląda na to, że im wyższa klasa i obroty, tym lepiej i że warto dopłacić. Wybaczcie, ale skomplikuję nieco sprawę.

    Zauważyliście pewnie, że wartość rpm jest zawsze równa. Chyba trudno zaprojektować urządzenie, żeby co do jednego obrotu ten parametr się zgadzał?

    Zmierzam do tego, że obroty wirowania są wartością maksymalną, do której pralki zazwyczaj nie dochodzą. W praktyce bywa więc tak, że różnica pomiędzy klasą B i C, a także między obrotami 1200-1400, jest wręcz minimalna, niezauważalna.

    Eh, czyli papka, nic się nie dowiemy? Nie do końca. Znam bowiem parametr, który wszystko wyjaśni w tej kwestii.

    Wilgotność resztkowa

    Czyli wilgotność wsadu po wirowaniu. Określana w procentach. Im mniejsza, tym krócej suszymy ciuchy wyjęte z bębna pralki, gdyż są mniej wilgotne – adekwatnie do wartości tego parametru.

    Jej zakres uzależniony jest od klasy wirowania, ale popatrzcie sami, jak to wygląda:

    Klasa efektywności wirowaniaZakres wilgotności resztkowej
    A<45%
    B45-54%
    C54-63%
    D63-72%
    E72-81%
    F81-90%
    G>90%

    Najlepsza rada? Sprawdzić wilgotność resztkową. Gdzie to uczynić? Na karcie produktu ze strony jej producenta. Takie karty są tworzone według wytycznych UE, więc nie obawiajcie się w tym przypadku o rzetelność danych.

    Dorzucę też swoje 3 grosze. Jeżeli różnica w wilgotności resztkowej nie przekracza 5%, to raczej nie ma co dopłacać. Zawsze pozostaje jednak kwestia tego, czy jest to w ogóle dla Was ważne. Dla mnie raczej nie. 1200 rpm zawsze mi wystarczało.

    Regulacja obrotów wirowania

    Zdecydowana większość pralek ma szeroki zakres regulacji obrotów. Z tym akurat nie powinno być problemu. Nie wszyscy chcą bowiem używać maksymalnego pułapu. Do tej grupy należy chociażby moja żona. Woli, żeby ciuchy były mokre, ale mniej wymięte. Zagniecenia czy wilgotność? Wybór należy do Was.

    Dodam jeszcze, że sama regulacja odbywa się na kilka sposobów. Najkorzystniej wygląda w teorii płynna możliwość zmiany obrotów wirowania, nawet o jeden obrót na minutę. Skokowa regulacja działa na poszczególnych pułapach, zazwyczaj co 100-200 rpm.

    regulacja wirowania ustawiona na popularne 1200 obrotów

    Jest nawet trzecia opcja, ale nie zależy już od nas. Pralki oferują mnóstwo programów pod konkretny rodzaj odzieży czy tkaniny. Wiąże się to ze z góry ustaloną prędkością wirowania. Czasem możemy ją zmniejszyć, ale raczej nigdy w drugą stronę.

    Moja rada? Na początku warto trochę poeksperymentować. Cyferki cyferkami, ale klasa efektywności wirowania zależy też od konstrukcji, o czym już wspominałem. Polecam sprawdzenie, czy różnica na poszczególnych wartościach rpm będzie znacząca. Często jest tak, że zmiana o 200 obrotów na minutę w dół nie robi większej różnicy.

    Poziom generowanego hałasu przez pralkę

    Większości z nas marzy się zapewne cicha pralka w dobrej cenie, najlepiej w ogóle bezgłośna. Poziom generowanego hałasu jest mierzony w oparciu o standardowy program prania, czyli bawełna 60°C (pełny załadunek). Wyraża się go w decybelach.

    Nie ma tu więc haczyków czy przekłamań, a cyferki mówią w zasadzie wszystko.

    Pewnie interesuje Was to, ile decybeli powinna generować cicha pralka? Poniżej 55 dB przy praniu i 74 dB przy wirowaniu. To jednak moja opinia. Dodam więc od razu, że głośność pracy stawiam dość nisko w hierarchii ważnych cech przy wyborze pralki. Dorastałem przy urządzeniach, które niesamowicie hałasowały, a wibrowały przy tym tak, jakby miały zaraz eksplodować.

    Sprawa indywidualna, bo znam osoby, które nic sobie nie robią z 70 dB, ale i takie, których irytuje 50 dB. Jeżeli pralkę umieścicie z dala od pomieszczenia, w którym zwykle spędzacie czas, to nie sugerujcie się w ogóle tym parametrem. Również niższa prędkość wirowania obniży generowany hałas przy tym etapie doczyszczania ubrań.

    A wibracje? W nowoczesnych pralkach nie są problemem. Konstrukcje są tak dobrze przemyślane, że skutecznie je tłumią.

    Co wpływa na generowany hałas?

    Oprócz prędkości wirowania wyszczególniłbym silnik. Coraz częściej mamy do czynienia z bezszczotkowymi silnikami inwerterowymi/indukcyjnymi, które pracują dużo ciszej w porównaniu do starszych jednostek, czyli np. silników komutatorowych.

    W zasadzie cała konstrukcja odgrywa tutaj spore znaczenie. Jeżeli hałas jest dobrze tłumiony, to nawet przy wyższej wartości nie będzie mocno irytujący, a bardziej jednolity. Czyli bez klekotania, buczenia, szorowania i innych brzmień tego typu. To czasem robi różnicę, uwierzcie.

    Duże znaczenie ma również podłoże, ale o tym tuż poniżej.

    Jak mogę zadbać, żeby pralka pracowała ciszej?

    Tak, my sami mamy na to spory wpływ! Chodzi zarówno o hałas, jak i drgania powstające podczas pracy urządzenia.

    Podstawą jest to, żeby pralka była dobrze wypoziomowana. Większość urządzeń ma regulowane nóżki. Dodając do tego prosty manewr z poziomicą, bez większego trudu wyregulujemy pozycję pralki.

    Dodam, że nie można bagatelizować problemu. Nierówne podłoże nie odbija się wyłącznie na hałasie. Wibracje pralki przesuną ją. Przez okno nie wyskoczy, ale chyba lepiej, żeby stała tam, gdzie chcemy, prawda? W skrajnych przypadkach zaburzona zostanie precyzja prania, a nawet dojdzie do awarii sprzętu.

    Jak jeszcze wyciszyć pralkę? Podkładkami antywibracyjnymi, o których wspominałem w artykule: Akcesoria do pralek – Przegląd przydatnych dodatków. Brzmi dość poważnie, ale opiera się głównie na miękkich nakładkach na nóżki automatycznej pralki. Wyjściem są też gumowe maty lub zestaw czterech podkładek. Akcesoria do wyciszenia pralki kosztują zazwyczaj poniżej 100 zł.

    Klasa skuteczności prania

    Co?! Dopiero teraz gość zamierza o tym coś napisać?! Na końcu poradnika zakupowego o tym, jak wybrać pralkę?! Spokojnie, nie linczujcie mnie jeszcze, już wszystko tłumaczę.

    Chodzi o to, że wymogi Unii Europejskiej i stosowne etykiety wymusiły podawanie pewnych parametrów. Z ich dużej części zupełnie nic nie wynika. Udowodniłem Wam już, że klasa energetyczna czy wirowania wcale nie mówią wszystkiego. Tak samo jest z klasą skuteczności prania. To nie jest oczywiście wina samych rozporządzeń, a bardziej specyfika etykiet czy kart produktowych. Przekazują sztywne parametry.

    Jeżeli ktoś nie zna się na pralkach, to może pomyśleć, że jest to absolutnie najważniejszy parametr. Wiąże się przecież z wydajnością/efektywnością usuwania zabrudzeń. Teoretycznie tak, ale… w zasadzie każda pralka może „pochwalić” się najwyższą klasą skuteczności prania, czyli A. Pewnie nie jest to żadne wyzwanie dla producentów, nawet w przypadku tanich pralek.

    Dodam jednocześnie, że pralki, które czekają na nas w sklepach, nie mają raczej większych problemów z większością zabrudzeń, również tych bardziej uporczywych. Czasem musimy jedynie skorzystać z prania wstępnego czy intensywnego, ale samą efektywność oceniam w większości przypadków bardzo dobrze, właściwie wzorowo.

    Właśnie z tych powodów dopiero na końcu napisałem o klasie prania. Wychodzi bowiem na to, że ten sztywny i nudny parametr, który wciąż często jest podawany w specyfikacjach, nie ma żadnego znaczenia.

    Jak wybrać pralkę? Podsumowanie

    Teraz jesteście już ekspertami, jeżeli chodzi o mądry wybór pralki. Wiecie, na co zwrócić szczególną uwagę, a na co się nie nabrać.

    W przypadku dodatkowych pytań czy opinii zachęcam do skorzystania z sekcji komentarzy. Z chęcią podyskutuję o wyborze automatycznej pralki.

    Poradniki uzupełniające wiedzę:

    [Głosów:1    Średnia:5/5]

    Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz

    avatar
      Subscribe  
    Powiadom o